niedziela, 29 października 2017

Figurkowy Karnwał Blogowy - XXXVIII - W przerwie walk




- Móżdżku, co będziemy robić dziś w nocy?

- Dokładnie to samo co robimy każdej Pinky, opanowywać świat!


A w chwili przerwy zagramy meczyk Blood Bowla ;).

Powoli maluje drużynę do Blood Bowla, skaveńskich Warpfire Riders! Doszedłem do wniosku, że wpisuje się to w temat najnowszego FKB, bo w końcu BB to sport i podobno nawet jest tam jakaś piłka a nie chodzi tylko o bezmyślną młóckę (chociaż Pinky ciągle myśli, że Mózg robi go z tym w jajo ;) ). Jak zwykle zdjęcia parszywe, jak pomaluje całą drużyne to zmolestuje QC o porządne foty :).





sobota, 14 października 2017

Raport z turnieju Warheim - Mitterherbst 30.09.2017r.

Opadł już bitewny kurz, można zasiąść do pisania poturniejowej recenzji.

Turniej po raz kolejny zorganizował QC twórca Warheima i po raz kolejny miał on miejsce w Innym Wymiarze. Na początek należy wspomnieć, że już tradycyjnie organizacja i atmosfera była pierwszej klasy. Bywałem na turniejach różnych bitewniaków, ale żaden nie umywa się do turnieji Warheima jeśli chodzi o klimat. Dla tych którzy nie mieli jeszcze przyjemności pojawić się na żadnym, przypomina to sytuacje kiedy sobie na pełnym luzie popijając piwko, gracie z kolegą u siebie "w garażu".

Różnica jest za to taka,że makiety to nie stare pudełka po herbacie czy książki, a kunsztownie wykonane cudeńka, a zamiast jednego kumpla, jest ich ponad dwudziestu z różnych zakątków naszego kraju. Nie raz miałem sytuacje nad stołem, kiedy wspólnie z przeciwnikiem zastanawialiśmy się nad najlepszym ruchem danego modelu, bezwzględu na to czyja była tura (pozdrawiam Maniexa i Adrenalbooster).

Na turniej wybrałem się z Piwowarami, testując turniejowe scenariusze wiedziałem, że zbyt wiele tą grupą nie ugram, ale szedłem z nastawieniem wybitnie nie powergamerskim, więc nie przeszkadzało mi to specjalnie.

Pierwsza potyczka to Adrenalbooster i jego krasnoludzcy Piwowarzy...

Brałem tą bandę między innymi po to, żeby być hipstersko OŁginalnym, ale nie pykło i pierwsza potyczka - mirror match. Bitwa w której ewidentnie bogowie sześciościanów nie byli po mojej stronie. Rzut na to kto zaczyna wygrał Adrenalbooster, następnie przez całą potyczke nie udało mi się ani razu trafić go z broni dystansowych. Dobre blokowanie modelu który podniósł sztandar przed szarżą zapewniło czyste zwycięstwo Adrenalboosterowi. Na pocieszenie nie poniosłem żadnych strat na dodatek udało się pojmać inżyniera przeciwników. Gdyby nie fakt, że był to krasnoludzki ziomek, poszedł by pod nóż, ale w tym wypadku zabrałem mu wszystkie zabawki i odesłałem w jednym kawałku do konkurencyjnego browaru.


Druga potyczka, Dominig i jego wampiry z rodu Carstein.
Tutaj moi strzelcy obronili swój honor w pierwszej turze ubijając wrogiego wampira. Rozpaliło to promyczek nadziei, niestety nekromanta miał więcej oleju w głowie od swego pana i postanowił puścić przodem ghule i zombie. Mimo, że udało mi się ubić jeszcze paru bez własnych strat, to ostatecznie liczebność zwyciężyła i pozwoliła zając nieumarłym obóz, co było celem scenariusza.
Rozstawione wokół obozu pułpaki wyłączyły mi dwa modele w tym jeden na śmierć. 

Trzecia potyczka, krzychu88 i jego Rycerze Graala.
Sporo szczęscia z mojej strony, oraz epicka akcja w wykonaniu mojego inżyniera-snajpera.
Zdarzenie losowe pozwoliło mi wybrać obszar na którym doszło do eksplozji, która powaliła znajdujące się w jej zasięgu modele. Oczywiście padło na wrogiego chorązego, który w tym scenariuszu, żeby wygrać scenariusz musiał dostać się do mojej strefy rozstawienia. 
Grundsni uśmiechnął się półgębkiem, kiedy zobaczył jak w chmurze dymu dwaj bretończycy wylatują w powietrze. Kiedy dym się rozwiał, zobaczył jak stoją w oszołomieniu, a piękny proporzec Rycerzy Graala leży w błocie. Oparł swój muszkiet na kolanie i przystawił oko do świeżo zamontowanej lunety, wiedział, że ten jeden strzał zaważy o losach całej potyczki, uruchomił specjalnie na ten moment skonstruowany mechanizm korygujący. Delikatnie musnął język spustowy, kiedy głowa chorązego znalazła się w jednel lini z muszką i szczerbinką. Odrzut spowodował, że na chwilę stracił z oczu swój cel, ale gdy tylko na nowo ustawił przyrządy celownicze zobaczył, rezultat przeszedł jego najśmielsze oczekiwania. Kula przestzeliła szczękę chorążego, przez co jego twarz rozkwitła czerwienią mięsa i bielą kości niczym makabryczny kwiat, by zatrzymać się w oczodole ochraniającego go towarzysza. 
Po tym jak wyeliminowałem chorążego, oraz od kolejnych strzałów padli następni przeciwnicy, Bretończycy zdecydowali uciec z pola bitwy. WYGRANA.

Czwartka potyczka, Maniex i jego Reikland. 
W tym scenariuszu znowu liczyła się liczebność, zajmowanie ćwiartek stołu. Maniex wylosował na swoich bohaterach dodatkowe punkty żywotności, oraz jako, że jego żółnierze są powszechnie dostępni, wykupił grupę strzelców wyposażonych w kuszę. Nalepszym co mógł zrobić, to unikac konfrontacji i przemykając za osłonami zająć ćwiartki. Krasnoludy wykonały pare ruchów pozorowanych, a nawet udało się oddać strzał w nieuawżnego rekliandczyka, który podszedł za blisko, ale ostatecznie bez żadnych strat po obu stronach, zwycięstwo zabezepieczył sobie Maniex.

Ostatecznie zająłem 19 miejsce, może nie ma się czym chwalić, ale jestem ogólnie zadowolony. Wyciągnałem maksa co się dało z bandy którą grałem, zabrakło trochę szczęścia, a na pewno udało by się te pare miejsc wyżej wskoczyć.
Generalnie przednia zabawa i już szykuję się na kolejny turniej!





wtorek, 5 września 2017

Krasnoludzka Kompania Piwowarów - raport z bitew.

W zeszłym miesiącu udało mi się spotkać z Torinem z bloga http://paintcrime.blogspot.com/ i rozegrać dwa pierwsze scenariusze turniejowe. Złożyłem Piwowarów na zasadzie eksperymentu, bohaterowie dostali pistolety, jako stronnicy trzech Rangerow, trochę pancerzy i sprzętu i hajda ku przygodzie!
Niestety spotkanie z Nieumarłymi Królami Grobowców okazało się wyjątkowo nieszczęśliwe dla smakoszy złocistego trunku. Na pewno miał na to wpływ zabobonny lęk krasnoludów przed wszystkim co związane z duchami i im podobnymi istotami...
Pierwsza bitwa, próba odzyskania sztandaru. Ustawienie na początku pierwszej tury:
Pomimo, że miałem pierwszą turę, nie pomogło to wygrać rozgrywki. Chociaż udało się przejąć sztandar, niezbyt szybkie krasnoludy ugrzęzły w walce i zostały wybite niemal, że do nogi. Przywoływane przez nieumarłych robactwo, oraz trudne do wyłączenia z akcji szkielety w znacznej przewadze pokonały khazadów, ale na pewno nie mieli łatwego zadania. NAJWAŻNIEJSZA NAUKA: Trzeba pamiętać, żeby rzucać CP modelu trzymającego sztandar ze scenariusza. Tutaj o tym zapomniałem, a przy CP 9 krasnoludów, mimo niezdanego testu rozbicia była duża szansa, że utrzymam sztandar i wygram potyczkę! 


Drugi scenariusz, utrzymanie obozowiska - tutaj Grungni zlitował się nad swymi podopiecznymi i niedaleko pola bitwy obudził się wulkan!
Modele, które nie znajdują się pod dachem dostają płonącym atakiem z siłą k6!
Mimo, że krasnoludy nie należa do najszybszych, w mgnieniu oka znalazły bezpieczne zadaszenie.



Czyżby zmumifikowani bohaterowie byli łatwo palni? 
Nic lepszego nie mogło się przydarzyć, jeżeli chodzi o zdarzenia losowe, ale to nie wystarczyło żeby utrzymać obóz. Od ognistych wyziewów zginął jeden bohater nieumarłych, ale to nie ostudziło ich zapału. W kolejnych turach systematycznie wybijali kolejnych krasnoludów. Fakt, że każdy z modeli w drużynie przeciwnika może zostać tylko oszołomiony, a nie powalony zrobił tą grę. Nie byłem wstanie zdejmować wystarczająco szybko przeważających sił przeciwnika, a nawet jeśli położyłem, to wstawali jak na sprężynie i walczyli dalej. 


Wstępne wnioski przed turniejem? Niestety granie krasnoludami stawia mnie na trudnej pozycji od początku. Założenia scenariuszy nie rozpieszczają - szybkość, przejmowanie lokacji ilością modeli. Jedyny plus, że rzut na to kto zaczyna modyfikowany jest wielkością CP, tutaj mam większe szanse niż przeciętna banda, jednak przy nieumarłych nawet ten plus znika. Ale jak przystało na Khazadów, łatwo się nie poddam i uprzykrzę życia przeciwnikom! 
Do zobaczenia na turnieju!


niedziela, 6 sierpnia 2017

Age of Sigmar - Stalwart Redemptors, bohaterowie.

Udało mi się w szybkim, jak na moje możliwości, tempie pomalować kolejne modele do moich Stormcastów. Niestety dzisiaj nie mogłem liczyć na tak słoneczną pogodę jak ostatnio, tak, że zdjęcia są gorszej jakości.
Za nim zacząłem malować, postanowiłem pójść jeszcze bardziej w konwersje, dzięki czemu bohaterowie nabrali bardziej indywidualnego charakteru. W tym celu zakupiłem w sklepie Battle-Models główki firmy Spellcrow, które idealnie pasują do Stormcastowych pancerzy mimo, że docelowo robione są pod Space Marines. Jeśli też ktoś jeszcze nie zna tego sklepu, to gorąco polecam, zawsze dwa dni po złożeniu zamówienia zakupy czekają na odbiór w paczkomacie ;).
Po zdjęci hełmów musiałem zastanowić się jak ci Sigmarines mają wyglądać, doszedłem do wniosku, że skoro każdy z nich został wskrzeszony a następnie zahartowany w ogniach boskiej kuźni Sigmara, musiało to na nich zostawić pewne piętno - stąd wszyscy mają siwe włosy i błękitny poblask w oczach.
Za nim jeszcze przejdę do samych zdjęć, trochę grafomanii, czyli historii Stalwart Redemptors, myślę, że zrezygnowanie z wymyślania własnych historii i bohaterów to jak płacenie za pełen produkt GW, a wykorzystywanie go tylko w połowie. Pomysł na historię wziął się między innymi z konwersji - przerobienia Lorda Relictora na Lorda Celestanta, dorzuciłem do tego szczyptę polskiej historii (po kliknięciu imion odnośniki postaci, które są inspiracją) i voila ;).

Rycerze walczący w Stormhoście Stalwart Redemptors, pochodzą w głównej mierze z krainy Chamon, słyną ze stoickiego zachowania nawet w najgorszych opresjach, oraz zawziętości równej Duardinom.
W trakcie trwania wojny o portale między krainami (Realmgates Wars) Stalwart Redemptors zostali rzuceni przez Sigmara na najbardziej wymagający odcinek frontu, do macierzystej krainy Chamon. Tzeentch, który kontrolował Krainę Metalu, jak przystało na Architekta Przeznaczenia, nie był zaskoczony atakiem i opracował plan odparcia niebiańskich sił. Natchnął swoich wyznawców do stworzenia magicznych artefaktów oraz rytuałów dzięki którym jego armie potrafiły powstrzymać duszę poległych Stormcastów przed powrotem do Azyru. 
Początkowo Redemptorzy radzili sobie bardzo dobrze, tworząc stabilny przyczułek i szykując się do przejęcia portalu, który pozwoliłby na prowadzenie dalszej kampanii. Jednak zastępy wyznawców Pana Przemian nie miały końca, a Stormcaści pozbawieni możliwości uzupełniania oddziałów, zostali zmuszeni do odwrotu.  
Dowódcą oddziałów awangardy został Lord Celestant Raginis Unbent, który do ostatnich chwil walczył w pierwszej linii z przeważającym siłami Chaosu. Miał wtedy też wygłosić słynne zdanie do podległych wojowników, które stało się mottem całego Stormhostu: "Choćby niebo spadło nam na głowę, my je podtrzymamy swoimi ostrzami." Dopiero interwencja samego Sigmara i jego wyraźny rozkaz, zmusił niedobitki Redemptorów, do odwrotu. 
Aby uczcić pamięć poległych braci, którym nie dane było odrodzić się w kuźniach Azyru, Stalwart Redemptors noszą przy zbrojach szarfy z wypisanymi krwią imionami poległych towarzyszy, lub relikwie w postaci zebranych szczątków. Wierzą, że gdy uda im się panowanie Pana Przemian nad krainą Metalu, dusze ich towarzyszy będą miały szansę się odrodzić. Zawołaniem bitewnym na pamiątkę tych wydarzeń zostało "Gloria victis!".


Lord Celestant - Raginis Unbent



Knight Heraldor - Cracovson



Lord Relictor - Nicodemus Soulbulwark



Knight Vexillor - Bartos Stealhead



piątek, 28 lipca 2017

Age of Sigmar - Stalwart Redemptors, nieoficjalny stormhost.

"Even if sky fall on us, we will sustain it with our blades."

Udało mi się pomalować pierwszych Stormcastów, a co ważniejsze podjąć decyzję, że tworzę swój własny Stormhost, oraz wybrać dla niego schemat kolorystyczny, oraz zrąbek fluffu.
Dzisiaj jako zajawka oddział Liberatorow oraz Knight Heraldor. Następni na taśmę idą kolejni bohaterowie, wtedy też napiszę więcej o Redemptorach i dlaczego są tak podobni do Hallowed Knights. ;)




piątek, 14 lipca 2017

Turniej Warheim FS - Mitterherbst.

Witam szanowne państwo-draństwo!

30 września 2017 roku w godzinach od 09.00 – 20.00, w imieniu klubu Szybki Szpil zapraszam was do Katowic na ulicę Dębowa 49 gdzie w Innym Wymiarze odbędzie się czwarty turniej skirmiszowej gry bitewnej Warheim Fantasy Skirmish, pod nazwą Mitterherbst….

TUTAJ dostępny jest PDF z regulaminem i scenariuszami.

Jeśli jesteście ciekawi jak przebiegły trzy poprzednie wydarzenia to zapraszam was do lektury relacji z turnieju Piekło pocztowe... oraz Śmiech Mrocznych Bogów i Ucieczka z Gór Środkowych z którymi możecie zapoznać się na łamach bloga DansE MacabrE.

Turnieje Warheim FS gromadzą graczy nie tylko ze Śląska, ale i z całej Polski - którzy w ciągu całodniowej rozgrywki na bitewnych stołach zmierzą się w walce o zwycięstwo, nagrody i przede wszystkim – dobrą zabawę.

Na co dzień gracze Warheim FS spotykają się na grze w Innym Wymiarze w każdą środę lub czwartek od godziny 16.00.

Piekło pocztowe... Katowice 30.01.2016.
Warheim FS to figurkowa gra bitewna osadzona w uniwersum Warhammer Fantasy stworzonym przez brytyjską firmę Games Workshop. Warheim FS nie jest jednak oficjalnym produktem brytyjskiej firmy, a niekomercyjnym fanowskim projektem.

W dużym skrócie i dużym uproszczeniu mechanika skirmiszowej gry bitewnej Warheim FS to przede wszystkim odświeżenie zasad znanej i popularnej gry Mordheim o wybrane reguły siódmej i ósmej edycji gry bitewnej Warhammer Fantasy Battle oraz najpopularniejszych zasad domowych (home rules), ale nie tylko... 
Śmiech Mrocznych Bogów! Katowice 11.06.2016.

Wplotłem w grę także kilka pomysłów i patentów zapożyczonych z innych systemów oraz własnych pomysłów które występują w grze jako opcjonalne zasady zaawansowane i dobrze spełniają swoje zadanie, jakim jest urozmaicenie rozgrywki.

Akcja gry została przeniesiona z Mordheim o nieco ponad 500 lat do przodu i osadzona na północnych rubieżach Imperium, bezdrożach i osadach skażonych w czasie Burzy Chaosu plugawym dotykiem Mrocznych Potęg.

Ucieczka z Gór Środkowych, Katowice 21.01.2017.
Gra przeznaczona jest dla dwóch lub więcej graczy, a do rozgrywki potrzebne są figurki i makiety najlepiej w skali 28 mm oraz znane z rozgrywek WFB kostki i miarka z podziałką w calach… Więcej informacji o Warheim FS znajdziecie TUTAJ.

W trakcie turnieju Mitterherbst… gracze rozegrają 4 scenariusze, z których każdy będzie związany z Chorążym , a w każdym przyjdzie im zmierzyć się niebezpieczeństwami czyhającymi na rubieżach Imperium.



Zasady uczestnictwa i plan wydarzeń dostępny jest na forum Azylium.
Pozdrawiam,
quidamcorvus

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

piątek, 7 lipca 2017

Zbiera się na burzę. Czyli ahoj, ku nowej przygodzie!

Za każdym razem, kiedy kupuję figurki do nowego systemu obiecuję sobie, że to już ostatni raz i na pocieszenie wystawiam trochę zalegających w szafie modeli, które wiem, że nie doczekają się już malowania, ani wystawienia na stół. Tym razem jest podobnie. Tak, że jakby ktoś chciał wspomóc mój nałóg, to mała kryptoreklama dla członków grupy Polskie Mini Targowisko.
A przechodząc do meritum, postanowiłem spróbować po drugi od conajmniej 8 lat zmierzyć się z grą bitewną która nie jest skirmishem czyli kontrowersyjny (chyba już tylko troszkę) AoS.
Główną winę ponosi Maniex na jego powoli śledziłem temat, a po jednym z bardziej męczących spotkań w Warheim postanowiłem, że czas przywołać Stormcastów ;).
Zapoatrzyłem się w modele z pierwszego starteru, oraz jego złotej świeżutkiej okrojonej wersji.
Następnie po konsultacjach z aktywnymi graczami i zwiedzeniu kilku for dokupiłem pudełko 10 Judicators, oraz pięciu Paladins, wisienką na torcie został Knight Heraldor.
Powyższe zakupy, dały równe 52 figurek. Z czego dwie mało potrzebne to jest drugi Lord Relictor oraz szósty Retributor.
Postanowiłem zrobić to do czego figurki od GW nadają się najlepiej, czyli pociąłem i skonwertowałem, tym sposobem powstał Lord Celestant oraz Knigh Vexillor.
Liczba figurek po graniu w skirmishe trochę mnie przytłoczyła, ale powoli sklejam, o to dotychczasowe efekty.