Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warhammer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warhammer. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 grudnia 2022

Figurkowy Karnawał Blogowy #100 - Next Big Thing!


Przy tak okrągłej edycji również postanowiłem dołączyć do zabawy. Post ten w ramach ekonomiki, wykorzystam do podsumowania 2022 roku. Żeby ruszyć do przodu, trzeba wiedzieć, na czym się stoi ;).

Spoglądając na 2022 rok, muszę przyznać, że był to jeden z lepszych okresów, jeśli chodzi o moje hobby, przez co będzie to swego rodzaju chwalipost. 

Wprawdzie powinienem pisać tu o figurkach, ale będzie o figurkach, RPG i DESW (Dawne Europejskie Sztuki Walki) a na koniec mała niespodzianka. Bo wolny czas dzieliłem między te trzy aktywności i zauważyłem, że środowiska ludzi zajmujących się czy to szermierką dawną, bitewniakami czy rpg mocno się przenikają :).

Warhammer 40 000: 

Największy wygryw, zresztą w tym roku ograniczyłem się tylko do tego systemu. 

Udało mi się skomplementować dwie grywalne armie na 2000 pkt! Necroni i Death Guard. 

Zaczęło się od porządków w szafie i sprzedawania starych projektów, następnia wydania zarobionej gotówki na okazyjną armię Necronów. Potem przypomniałem sobie, że mam bandę do Kill Team z Death Guard, więc można by coś dokupić i mieć luźne 1000 pkt dla urozmaicenia. Skończyło się tak, że wyznawcy Papy Nurgla zepchnęli Necronów na półkę i mam już pomalowane ponad 2000 pkt, a dodatkowe modele czekają na swoją kolej. Dołączyłem również do kampanii prowadzonej przez  Bahiora z The Dark Oak — o czym pisałem w poprzednich postach. Tak, że w ciągu całego roku udało się rozegrać kilka fajnych rozgrywek w tym systemie.

Plany figurkowe na 2023 również związane są tylko z WH40k. 

Rozegrać kolejne bitwy w ramach kampanii, dokończyć malowanie figurek Death Guard — zostało mi jakieś 20 poxwalkerów i kilku zwykłych plague marinów, ale pewnie coś jeszcze dokupię ;).

 Dokończyć malowanie Necronów — wszystkie modele mają podstawowe kolory, trzeba by je jeszcze ładnie wykończyć. 

Jeśli to się uda, to marzy mi się diorama pod Death Guard, pełniąca funkcję wystawki. 

Figurki pozostałych systemów pewnie będę stopniowo wyprzedawał, zostawiając tylko skończone projekty do których mam sentyment.

RPG: 

Tutaj, nie za wiele się działo. Niestety, ale  zorganizowanie spotkania czwórki czy piątki facetów z rodzinami, dzieciakami i obowiązkami zawodowymi w celu spędzenie całego popołudnia na graniu w erpega jest prawie niemożliwe. Dlatego i tak jestem zadowolony, że udało mi się poprowadzić łącznie dwie sesję w Mothership i Kult. 

W przyszłym roku chciałbym rozegrać przynajmniej dwa razy tyle sesji, ale dalej eksplorować mroźną pustkę kosmosu w Mothership lub zaglądać za zasłonę Iluzji zakrywającej prawdę o rzeczywistości w Kulcie.

DESW: 

Po latach wróciłem do szermierki dawnej, a konkretniej do treningów w Vectirze. Ćwiczę głównie szable i sztylet. Udało się nawet wyjść z grupy w turnieju sztyletu na ŚKUNKsie. Po głowie chodzi mi trening sidesworda. W tym celu zacząłem sobie tłumaczyć teksty traktatów poświęconych tej broni, które zamieszczam na blogu https://bolonska.blogspot.com/. W przyszłym roku chciałbym pojechać przynajmniej na trzy imprezy i może dostać się do finałów na którejś z nich oraz przejść od teorii do praktyki, jeśli chodzi o sidesworda z puklerzem.

Na koniec, temat związany z RPG. Tak mało grałem, że musiałem jakoś rozładować frustrację i napisałem opowiadanie luźno inspirowane uniwersum Kultu. W planach na przyszły rok na pewno jest napisanie kontynuacji tej historii. 

Plany muszę przyznać ambitne, ale nawet jak w części uda się zrealizować to będę zadowolony. Posta piszę w samą Wigilię, pozostaje mi życzyć wszystkim Zdrowych Spokojnych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku oraz żeby wszystkie wasze plany na 2023 udało się zrealizować!

niedziela, 27 listopada 2022

Putrid Corsairs vs Thousand Sons

Od czasu ostatniego posta mam za sobą dwie rozgrywki w WH40k z Death Guardem.
Pierwsza rozegrana do kampanii — przeciwko orkom — wygrana, ale niestety zapomniałem cyknać kilku fotek na pamiątke, w wolnej chwili popełnie fabularyzowaną relacje.
Drugie luźne granie na 1000pts przeciwko Thousands Sons'om przegrane — ilość mortali i szarlatańskich sztuczek była za duża jak dla moich biednych ropniaczków pod wodzą tak niedoświadczonego generała ;).
Za to, granie zmobilizowało mnie do malowania kolejnych modeli. Najpierw fotka z dzisiaj, ukończony drugi Malignant Plaguecaster - wcześniej robił za proxy Tallymana, ale udało mi się dostać w okazyjnej cenie oryginał, przez co poszedł znów pod nóż. Oprócz tego pomalowane dwa słodkie szczeniaczki Nurgla czyli Myphitic Blight-haulery, w trakcie rozgrywki jeszcze z nieskończony malowaniem.
Na koniec dokupion razem z Tallymanem drugi Plaguecrawler (pierwszy widoczny na zdjęciu ze stołu), kupiłem już pomalowany, ale delikatnie przemalowałem, żeby kolorystycznie pasował do reszty mojego parku maszynowego.
Im więcej gram, tym więcej frajdy sprawia mi Death Guard. Necroni mogą więc spokojnie spać w swoich kryptach jeszcze przez jakiś czas ;).





poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Death Guard - Rhino i Hellbrute.

W długi weekend nigdzie nie wyjechałem, więc osiągam rekordy jeśli chodzi o tempo malowania kolejnych modeli. Tym razem dokończony Hellbrute i Rhino.



Rhino ochrzciłem Gulgothem, Hellbrute czeka jeszcze na imię, może jakieś propozycje ;).


piątek, 17 września 2021

Wzmocnienie Kompanii Piwowarów

Wbrew rozsądkowi - zamiast skończyć malowanie blightlordów i ruszyć resztę armii Death Guard, skupiłem się na rozbudowie sił Kompanii Piwowarów. Tym sposobem, zacząłem malowanie odpowiednika żyrokoptera - tutaj model Gunhaulera do armii Kharadronow, któremu muszę jeszcze domalować balon, ale załogę zmienię na  Ściborowa.
W trakcie malowania, zauważyłem nowości na stronie producenta moich ulubionych krasnoludzkich modeli, nie mogłem się oprzeć i dokupiłem kolejne 8 krasnali - 3 kuszników, lorda z beczką piwa, karczmareczkę i 3 rolników. W końcu wojaczka wojaczką, ale ktoś musi uprawiać jęczmień i chmiel ;) Jako, że od dawna nie gram w Warheima, skończy się na kolejnych modelach do dioramki, a możliwe, że ostatecznie powstanie kolejna diorama tym razem karczmy. Tak, że w życiu gracza figurkowego bez zmian, szara kupka wstydu rośnie szybciej, niż nadążam z malowaniem ;).


wtorek, 6 lipca 2021

Death Guard kolejne podejście do WH40k.

Za namową kolegi, zaczynam kolejne podejście do WH40k. Mam z tą grą problem, ponieważ uwielbiam klimat i fluff, ale nie koniecznie zasady i środowisko graczy turniejowych. Zagrałem jednak grę na 500pkt korzystające w dużej mierze z modeli kupionych przy okazji zbierania drużyny do Kill Teama. Zasady 9ed. oraz kodeks DG do których od dawna mnie ciągnie jeśli mowa o "tych złych", wciągnęły mnie w końcu w pułapkę armia do czterdziestki ;). Zamierzam skonwertować trochę modeli zwykłych marines które zalegają na półkach w tym termosów od DA, oraz drednaughta który zmieni się w Hellbruta :). Póki co konwertowanie i malowanie sprawia sporo frajdy może więc uda się przynajmniej 1,5k punktów wystawić maznietych farbą, trzymajcie kciuki ;).

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Inkwizytor Tigurius Scaro.

Jednak udało mi się zająć trochę figurkami, inspiracja przyszła w ramach czytania podręcznika do Dark Heresy. Postanowiłem skonwertować sobie postać inkwizytora, który będzie wysyłał graczy na szlak grimdarkowych przygód.
Za bazę posłuży model Scibora, rycerza z dwuręcznym mieczem. Figurka fajna, ale niestety trochę za duża jeśli chodzi o skale figurek GW, w bandzie Warheimowej odstawał by, aż za bardzo.
W mrocznych wiekach czterdziestego tysiąclecia, jako baza pod inkwizytora poddanego zabiegom sztucznego przedłużania długości życia i wzmocnienia możliwości fizycznych poprzez różnego rodzaju wszczepy, pasuje idealnie. Reszta bitsów to elementy z różnych zestawów Space Marine, a nawet Dreadnoughta...Przy malowaniu widać, że ręka nie wyćwiczona, ale jak na własną pacynkę jestem zadowolony. Nie przedłużając przedstawiam Inkwizytora Ordo Xenos - Tiguriusa Scaro.






poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Hobby w czasach zarazy.

Sytuacja z szalejącą na świecie zarazą skomplikowała życie nas wszystkich na wielu poziomach i pod różnymi względami trzeba nauczyć sobie z nią radzić.
Jak się okazało w moim przypadku nawet szalejący wirus  w koronie to za mało, żeby siąść do malowania figurek, pewnie dlatego, że większość czasu spędzam w ręku z figurkami lego, lub Avengersów. Za to kiedy około 21:00 mam już czas dla siebie, nie mam najmniejszej ochoty na zabawę kolejnymi pacynkami.
Niestety spotkania RPG odwołaliśmy, a granie zdalne, przynajmniej na razie, nie przyjęło się.

Kontakt z hobby i aktywności mające na celu zachowanie zdrowia psychicznego realizuje przez nadrabianie zaległości w lekturach i przygotowywaniu pomysłów na kolejne kampanie RPG.
Oprócz zrecenzowanego Afterlife, zakupiłem w wersji papierowej kilka podręczników do rpg:

Savage Worlds Edycja Przygodowa
Bestie i Barbarzyńcy ( z resztą ostatnio nie taki łatwy do zdobycia)
Dark Heresy 2 ed. PL

Jestem fanem SW, które lubię za klimat pulp swoistą przeciwwagę dla grimdarku i Jesiennej Gawędy oraz łatwość wykorzystania w autorskich pomysłach. Mam pierwszą edycję, rozszerzenie o super bohaterach, oraz Evernight, zakupienie drugiej edycji i dodatku w klimatach Conana było naturalną koleją rzeczy.
Chłopaki z Bakerstreet prowadziłem na własnym eksperymencie 2k6, ale kiedy gang uciekł z miasta i teraz będzie więcej z westernu i Indiany Jonesa niż Ojca Chrzestnego gotowy bestiariusz, mechanika pościgów pojazdów itp. pozwolą skupić się na wymyślaniu samej fabuły, a nie potykać o ilość pancerza sterowca, więc na pewno jeśli wrócimy to tej historii to na mechanice SW.

DH za to pewnie dużo wcześniej zostanie wykorzystane, od jakiegoś czasu, ktoś rzuci "fajnie byłoby w końcu pograć w wh40k, tak że aktualnie ten podręcznik studiuje i powoli konstruuje postać Inkwizytora, który będzie wysyłał swoich akolitów na misje tropienia herezji.


Oprócz erpegów postanowiłem w końcu uzupełnić domową biblioteczkę o przygody jednego z moich ulubionych komiksowych bohaterów, czyli Hellboya. Do tej pory zakupiłem tom pierwszy  i drugi. Czytając  łapię inspirację do kolejnych NPCów i przeciwników w nadchodzących sesjach.

Mam nadzieję, że w też wykorzystujecie okoliczności w najlepszy możliwy sposób i nie poddajecie się marazmowi, zdrowia życzę:).

sobota, 21 grudnia 2019

Kill Team - Deathguard.

Mimo, że ostatnio bardzo mało poświęcam czasu figurkom, udało mi się rozegrać kilka gier w KT, oraz zacząć malowanie nowego teamu. Tym razem na tapecie chaos i plagusy Nurgla.
Zazwyczaj unikałem chaosu w grach około warhammerowych, ale malowanie tych modeli sprawiło mi masę frajdy, na pewno nie będą to ostatni wyznawcy Papy w moim wydaniu :).
Malując marinsów, chciałem zachować oryginalą kolorystykę Deathguardu z przed Herezji Horusa, jednocześnie odpowiednio "upiększając" je piętnem aktualnego patrona legionu.







niedziela, 25 sierpnia 2019

Warcry - Stormcast Eternals

Ostatnio coraz trudniej znaleźć czas na pisanie na blogu, szczególnie, że ledwo co starcza czasu na hobby. Póki co udaje mi się zagrać od czasu do czasu w RPG i pomalować trochę figurek, więc i tak nie jest źle. Premiera Warcry - nowy skirmish czyli to co misie lubią najbardziej ;) zmotywowała mnie do malowana posiadanych od dawna stormcastów z "chambera" vanguard, czyli huntersi, raptorzy i ich zwierzyna. Póki co jeśli chodzi o linie modeli do ScE najładniejsze moim zdaniem, tym bardziej ucieszyłem się gdy okazało się, że banda Warcry opiera się właśnie na nich. Siadłem i pomalowałem zaledwie 7 modeli w kolorach Celestial Knights, skorzystałem z tabelek w podręczniku do Warcry pomocnych w określaniu tła drużyny i wyszło mi, że dowodzi nimi
Kallean Shadowstep, mądry weteran, a jego grupa ma na celu pomszczenie krzywd doznanych przez jego stormhost. Jak na generyczne tło fabularne nie jest źle ;). A teraz kilka fotek poszczególnych modeli:











poniedziałek, 23 lipca 2018

Deathwatch - Kapitan Artemis.

Zgodnie z teorią R.F. Baumeistera silna wola jest zasobem który może ulec wyczerapaniu, potwierdziłem to empirycznie. Po dwóch nieudanych podejściach do Warhamera 40k postanowiłem, że trzeci raz nie dam się nabrać i zostawie tą grę innym...

Tak, że spotykamy się dziś ponieważ kupiłem Start Collecting armii Deathwatch. Impulsem ku temu było pojawienie się przecieków o nowym Kill Teamie. Jako, że oryginalny Kill Team jest jeden, wiedziałem, że będę w to grał panami ze srebrnymi naramiennikami. A skoro i tak będę kupował modele do 40k, to czemu nie zrobić odrazu zalążku armii, a nóż kiedyś znajdę czas żeby pograć...
Po tym przydługim wstępie o to efekt - pierwszy pomalowany model do nowego projektu.
Kapitan Artemis.








piątek, 29 czerwca 2018

Kompania Łowców z Żarłocznych Szczytów.

       Słowem wstępu muszę ostrzec, że dzisiaj wyjątkowo obfity post zarówno w moje grafomańskie teksty jak i zdjęcia. Udało mi się ukończyć malowanie bandy ogrów do Warheim z tej okazji postanowiłem osadzić ją mocniej w Starym Świecie pisząc swój własny fluff.
Jeśli komuś nie chce się czytać, fotki na dole. Zbliżenia gnoblarów oraz wilkołaka sobie darowałem można je znaleźć w poprzednich notkach.


        Łowcy z Żarłocznych Szczytów nie są ani najliczniejszym z ogrzych plemion, ani najbogatszym. Szczycą się jednak tym, że ich demona jest najtrudniejszą do zdobycia z pośród Ogrzych Królestw. Wiążę się to pewnie z faktem, że królestwo to nie jest zbyt rozległe, mieści się pomiędzy czterema charakterystycznymi szczytami Gór Lamentu, skąd wszędzie jest daleko, a warunki w nim panujące nie sprzyjają temu by ktokolwiek myślał o szukaniu tego miejsca, nie mówiąc o jego podbijaniu.

   

             Nie przeszkadza to jednak ogrom zamieszkującym tą niegościnną przełęcz szczycić się, że ich siedziba nigdy nie została zdobyta przez żadne inne plemię i tylko najlepsi z łowców są ją w stanie znaleźć. Ośnieżone ostępy wokół Żarłocznych Szczytów, zmuszają swoich niepodzielnych władców aby szybko opanowali sztukę tropienia i polowań na nieliczną zwierzynę, która zabłąka się w te rejony.

 Byki które zdołają osiągnąć wiek dojrzały zostają łowcami, za nim jednak im się to uda muszą zyskać przychylność jednego z doświadczonych łowców, który ze chce przyjąć ich do swojej kompanii i zabrać na wyprawę w niziny. Jako, że ogry nie do końca rozumieją koncepcję map, aby mieć pewność, że znajdą drogę powrotną wśród skalnego labiryntu Gór Lamentu, Łowcy malują Żarłoczne Szczyty na tarczach, proporcach czy własnych ciałach jest to zarówno symbol ich plemienia jak i drogowskaz, pozwalający odnaleźć ukryte królestwo.

                    Jednym z najsłynniejszych członków plemienia Łowców z Żarłocznych Gór jest Kozrog Długonogi, przydomek zyskał dzięki dziesiątkom podróży w najodleglejsze zakątki Starego Świata.
W wyprawach często towarzyszy mu rzeźnik Grag Żelazozęby, który doskonale zdaje sobie sprawę, że nie ma lepszego sposobu zdobycia rzadkich składników jego tajemnych receptur niż podróż z doświadczonym łowcą.

           Kolejny towarzysz Kozroga, nie pochodzi z Gór Lamentu, Łowca poznał go podczas swojej wyprawy na dalekie południe. Złoty Dżafar pochodzi ze szczepu ogrów zamieszkujących gorącą Arabię, większość swojego życia spędził jako ochroniarz zamożnych estalijskich kupców i szlachty. Zarobioną dolę przeznaczał oprócz jedzenia na złoto i biżuterię, którą kocha prawie równie mocno, jak sowity posiłek.

Sprzeczka z ostatnim pracodawcą skończyła się na tyle smakowicie, że Dżafar musiał czym prędzej opuścić miasto. Tylko dzięki napotkanemu Kozrogowi zgubił pogoń estalijczyków, którzy przysięgli krwawą vendettę. Od tej pory żelazobrzuchy towarzyszy Łowcy, na znak wdzięczności nosząc dumnie barwy jego plemienia.

Gnoblarscy traperzy towarzyszący Kozrogowi, podobno również używają jakichś imion, ale żaden porządny ogr się tym nie przejmuje, są więc to Ten i Tamten w zależności który jest bliżej. Podobno Ten który zaczął nosić na głowie łeb koguta wzbudza największy respekt wśród pozostałych zielonoskórych pałętających się przy obozowisku, a Tamten z futrem jako jedyny nie boi się dwóch szablozębnych pupilków łowcy.

Pozostały entourage Kozroga to Byki pochodzące z jego plemienia. Gnar noszący sztandar, Morag nie rozstający się ze swym ołowomiataczem, oraz Nergoz.
 
       Kiedy trzeba zapolować na wyjątkowo grubego zwierza, Kozgor zabiera do pomocy dwa tygrysy szablozębne, Gryź i Rwij które zazwyczaj trzymają się na obrzeżu obozowiska. Od czasów ostatniej wyprawy na tereny Sylvanii do menażerii Łowcy dołączyło kolejne indywiduum. Rolf von Spitze, szlachcic averlandzki, którego romans z jedną ze służek von Carsteinów skończył się dla niego pewną kłopotliwą przypadłością. Jako,że likantropię w Imperium leczy się ogniem lub srebrem a z nieumarłymi którzy rzucili na niego tą klątwe było mu nie podrodze, Rolf wybrał trzecią drogę, którą podpowiedziała mu jego nowo odkryta natura. Dołączył do stada największego i najstraszniejszego drapieżnika jakiego spotkał.

















Jeśli ktoś przeczytał cały tekst od deski do deski to gratuluje, jeśli spotkamy się na żywo ma u mnie piwo ;)