![]() |
![]() |
| Lazaret, czyli kącik wyłączonych z akcji. |
![]() |
![]() |
| Lazaret, czyli kącik wyłączonych z akcji. |
- Lordzie Herpiusie! - Ze stanu samozadowolenia wyrwał go charczący baryton Plaguecastera Bactrosusa.- Melduję, że chmura pyłu, którą zaobserwowaliśmy na horyzoncie, to nie zwykła burza piaskowa. Nadciąga w naszą stronę armia zielonoskórych.
- A więc te prymitywy zwietrzyły nasz plaster miodu. Boleśnie się przekonają, że zamiast słodyczy znajdą tu nasze żądła. Zbierz pozostałych, wyjdziemy im naprzeciw, nie chcemy, żeby to wszystko wyleciało w powietrze od zbłąkanego pocisku. -
Orki pod wodzą Grukksa Headsmasha zaczęły wyć z radości, jak tylko przekonały się, że znaleźli nie tylko sowity łup, ale jeszcze niezłą bitkę! Zaczęło się od wybuchających Killa Kanów, które zostały ostrzelane przez Plagueburst Crawlera. Śmierć grotów, tylko dodała sił szarżującym chopakom. Zielona fala uderzyła w mur pancerzy marines zarazy. Początkowo wydawało się, że rozbije się o niego, nie tworząc ani jednej wyrwy. Herpius potężnym ciosem kosy rozerwał pancerz pędzącej wprost na niego ciężarówki, która wywróciła się, nie czyniąc mu krzywdy. Na wylewających się z wraku zielonoskórych ruszył Torglodim ze swoimi rzeźnikami, wyrzynając ich miarowo w zespół ze swoim Lordem.
Gdy wydawało się, że potyczka jest już przesądzona, na tyłach marinsów pojawił się buchający czarnymi kłębami spalin Deff Dred. Unieszkodliwił rzucającego klątwami Bactrosusa i nie zwalniając rzucił się na oddział plaguemarines Festtota, który pozornie bezpieczny, z oddali ostrzeliwał atakujących orków.
Z każdą kolejną chwilą, bitwa stawała się coraz bardziej wyrównana. Mimo że orki padały w oparach trujących wyziewów i pod ciosami zakażonych ostrzy, Grukks nieubłaganie parł w stronę Herpiusa, zostawiając za sobą szlak porozbijanych łbów nurglitów. - Ej! Śmierdzący Grubasie! Grukks cię chyci! Zmiażdży! Zrobi sraczyk z pancerza! -Na drodze orczego bossa niesionego siłą WAAAGH, stanał Verrus Stench i jego dwaj kompani elitarnego Deathshroudu. Grukks spadł na nich niczym lawina. Rąbał, waliłi gryzł, aż trzy potężne góry stali i mięśni padły pod naporem jego ciosów. Plugawe ostrza terminatorów dosięgły go dziesiątki razy, ale warboss zdawał się nawet tego nie zauważać. Na drugim skrzydle meganobzy czyściły pole bitwy z abominacji chaosu.W tym nieszczęsnej brygady robotników zmienionych w poxwalkerów. Zamykając powoli Putrid Corsairsów w żelaznym uścisku.
Grukks poszarpany i ledwo żywy w końcu stanął na wprost Herpiusa. - Nie uciekniesz spaślaku! Jesteś mój! - Potężny topór bojowy Szefa orków spotkał się ze zjadliwą kosą Lorda korsarzy. Serwitory pancerza Herpiusa zajęczały z przeciążenia przyjmując potężny cios zielonej bestii. Kolana ugięły się pod wybrańcem Nurgla, który padł nieprzytomny. Kolejne uderzenia wściekłego orka wbijały go w ziemię. Przed ostateczną zagładą uratował go Gangratius the Septic. Wypuszczony z jego specjalnego miotacza podmuch pełen toksyn, hodowanych w Ogrodach Nurgla, wdarł się w krwawiące rany orka. W kilka sekund mikroby dotarły do systemu nerwowego zielonoskórego, który padł tuż obok pokonanego Lorda Zarazy.
Kiedy orki zobaczyły, że ich niepokonany wielki szef poległ, nagle straciły zapał do walki. Szala zwycięstwa znów została przeważona, na korzyść sług Nurgla. Marines zarazy w przeciwieństwie do orków, zachowali kamienny spokój, eksterminując przeciwników. Nie przejeli się losem swojego Lorda, koniec końców służą siłom znacznie potężniejszym niż pojedynczy watażka. Działa Plagueburst Crawlera - Blistroxa, przekierowane zostały w kierunku górującego nad polem bitwy Deff Dreda, który nie wytrzymał zbyt długo skoncetrowanego ostrzału. W końcu niedobitki orków uciekły z pola bitwy, zostawiając łup marinsom.
Kiedy bitewny kurz opadł, ranni i poobijani słudzy Pana Rozkładu zaczęli się podnosić. Pasożyty i zarazy toczące ich bluźniercze ciała posłusznie zaczęły procesy regeneracji i zasklepiania ran.
- Znajdźcie mi ciało tego wielkiego orka! - Zazwyczaj spokojny i wycofany w reakcjach Herpius ryknął z frustracji. Niestety żaden z krosarzy nie mógł znaleźć choćby fragmentu, który mógłby świadczyć, że szef orków spotkał swój koniec w tej bitwie, Tępy ból, pulsujący w świeżo zrośniętych kościach zdawał się mówić Lordowi Zarazy, że jeszcze będzie miał okazję pomścić to upokorzenie.
Bahior z bloga The Dark Oak, zaprosił mnie do wzięcia udziału w narracynej zabawie w 40ki, czyli do kampani na zasadach krucjaty pod enigmatycznym tytułem "Sekrety Astorii". Obawiałem się, czy z moim małym doświadczeniem, jeśli chodzi o granie w 40ke i ograniczonym czasem, jestem w stanie zobowiązać się do regularnego grania, ale postanowiłem zaryzykować.
Na początek musiałem wybrać czy do podboju tytułowego sektora ruszą Necroni, czy Death Guard, ale, jako że już dwóch graczy wybrało Necronów, postanowiłem poprowadzić Death Guard. Zresztą można powiedzieć, że są ostatnio najświeższe, jeśli chodzi o moje malowanie. Kampania to też świetna okazja, żeby przygotować sobie tło fabularne swojego oddziału.
Zdecydowałem, że poprowadzę bandę zmutowanych, ropiejących kosmicznych piratów, czyli Putrid Corsairs, jedyna pasująca kompania Death Guard to oczywiście VI "Ferrymen". Patrząc na pomalowane modele stworzyłem taką wstępną historię warbandy:
Putrid Corsairs to banda wywodząca się z VI Kompanii, czyli odpowiedzialnej za flotę Death Guard. Bazą wypadową jest flota okrętów kosmicznych na czele której stoi okręt dowodzenia "Maggotspawn". Putrid Corsairs specjalizują się w pirackich rajdach, uderzając wprost z Immaterium na podrózujące przez niego imperialne okręty, oraz słabo bronione, niczego niespodziewające się planety.
Drugą charaktestyczną cechą bandy Korsarzy jest fakt, że bez większych uprzedzeń, przyjmują w swoje szeregi marines z innych kompanii, a nawet legionów. Jeżeli zbuntowanym oddziałom uda się uciec przed gniewem byłego dowódcy, znajdą schronienie w szeregach korsarzy. Ceną będzie walka w pierwszej linii w trakcie straceńczychszarżach na pozycje wroga, oraz złożenie przysięgi wierności Malareousowi.
Zwyczaj ten powoduje, że pozostałe warbandy niechętnie współpracują z Korsarzami, za to zapewnia on ciągły strumień doświadczonych ochotników powiększający szeregi Putrid Corsairs.
W ryzach całą ta przeklętą bandę potrafi utrzymać tylko żelazna wola Demon Princa Malareous'a the Scythemaster'a, który dzięki swym śmiałym działaniom uzyskał najwyższe błogosławieństwo Papy Nurgla. Sam spędza większość czasu w Osnowie, gdzie planuje kolejne posunięcia swojej bandy, lub wypatruje nieroztropnych okrętów wroga, które wkrótce stają się kolejnym łupem korsarzy.
Dowództwo flagowym okrętem "Maggot Spawn" zostało przekazane Lordowi of Contagion - Herpiusowi Vashrugowi. Malareous wyznaczył Vashrugowi nową misję ma udać się do sektora Astoria i oczekwiać na dalsze instrukcje. Vashrug nie zna powodów dla któych wysłano go wraz z resztą bandy w ten rejon galaktyki, ale nie specjalnie się tym przejmuje. W końcu każdy zasługuje na poznanie siedmiu błogosławieństw Pana Zarazy.
Poniżej portfolio sił rzuconych na rozpoznanie nowego obszaru (50 PL zgodnie z założeniami krucjaty):
Lord of Contagion: Herpius Vashurg
Tym razem udało mi się skończyć drugi oddział Deathshroudów, Typhusa i Demon Princa. Modele idealnie też pasują do aktualnej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego.
Na zdjęciu rodzinnym nowy Demon Prince obok starego, który awansował na proxy Mortiego.
W długi weekend nigdzie nie wyjechałem, więc osiągam rekordy jeśli chodzi o tempo malowania kolejnych modeli. Tym razem dokończony Hellbrute i Rhino.
Rhino ochrzciłem Gulgothem, Hellbrute czeka jeszcze na imię, może jakieś propozycje ;).
Tym razem dla odmiany, zdjęcia trafiają najpierw na bloga. Udało mi się kupić parę kolejnych modeli, a nawet część pomalować. Kontrasty robią robotę szczególnie przy malowaniu nurglowych pomiotów. Na początek wykończenie paru modeli HQ i elit:
Szczególnie jestem zadowolony z konwersji Tallymana (model drugi od lewej) , czyli specyficznego kapłana Nurgla, który liczy ile osób zostało zarażonych i jakimi chorobami, wyśpiewując pochwalne hymny do Boga Zarazy. Oryginał wygląda tak:
Jednak FB i Instagram wygrywają jeśli chodzi o wrzucanie fotek, ale w sumie nie chcę, żeby ten blog całkiem umarł, więc podłączę go pod kroplówkę ;).
Ostatnio udało mi się zmalować nie tylko Necronów, ale też Death Guard. Tym sposobem mam dwie grywalne i pomalowane armie na 1000 pkt - Xenos i Chaos, które w niedługim czasie będą miały ponad 2000 sklejonych i pomalowanych punktów!Dla równowagi przydałoby się zmalować trzecią armię z Imperium. Może idąc za moimi bandami do Kill Team, będzie to Death Watch, ale to na pewno nie zabawa na ten rok.
Póki co wrzucam Demon Princa - model nieoryginalny, alternatywny Mortarion, ale u mnie jest w mniejszej skali, od podstawki do najwyższego punktu trochę ponad 12cm, będzie startował jako generyczny Książe Demonów.
Na koniec zdjęcie rodzinne do tej pory pomalowanych ropniaczków :).