piątek, 17 września 2021
Wzmocnienie Kompanii Piwowarów
czwartek, 9 września 2021
Kruki i wrony - upadek. cz.3
Przyczyna sukcesów Cvidariusa Przebiegłego i jego kompani najemników Kruki i
Wrony, stała się też źródłem ich upadku. Wojna partyzancka, porwania i
skrytobójstwa z jednej strony doskonale spełniały swoją rolę w niszczeniu
morale przeciwnika i przekonaniu go do odstąpienia od działań zbrojnych na
rzecz rozmów, z drugiej strony z czasem rosła liczba śmiertelnych wrogów
Kompanii, którzy poprzysięgli jej krwawą zemstę.
Przeciwnikiem godnym Cvidariusa okazał się, Vardus jeden z książąt kapłanów
Tricarnii. Kruki i Wrony zostały wynajęte przez ród Xordana, który od pokoleń
rywalizował o ziemie i wpływy z rodem Vardusa. W ostatnich latach, konflikt
przerodził się niemal w otwartą wojnę, oddziały niewolników potykały się na
granicznych ziemiach i lepiej wyszkoloni żołnierze Vardusa zdobyli sporą
przewagę, zapuszczając się głęboko na ziemie wroga. Wynajęcie niesławnej
kompanii Kruków i Wron, miało przechylić szalę zwycięstwa na stronę Xordana.
Początkowo faktycznie, weterani wielu konfliktów nie mieli problemu żeby
wygrywać bitwy z karnymi lecz wciąż tylko niewolnikami Vardusa. Niestety, po
pewnym czasie, kiedy Xordanowi nie wystarczyło tylko pozbycie się najeźdźców ze
swoich terenów, ale zapragnął w odwecie przejąć ziemie sąsiada, Kompania
Cvidariusa napotkała opór w postaci wzywanych przez księcia kapłana Vardusa
demonów.
Kruki i Wrony postanowiły poradzić sobie z problemem w swoim stylu,
wykonując szereg akcji zaczepnych mających za zadanie zmylić przeciwnika,
wysłała grupę najbardziej doświadczonych najmitów, aby porwała jedynego syna,
dziedzica Vardusa. Zakładnik tej wagi miał być asem w rękawie Xordana, który
liczył, że wrogi szlachcic oficjalnie zrzeczenie się roszczeń do spornych ziem,
w zamian ze życie i wolność syna.
Gdyby chodziło o kogokolwiek innego, plan pewnie by się
powiódł. Niestety Vardus w swej bezwzględności nie miał sobie równych. Gdy
dowiedział się, o porwaniu i żądaniach Xordana, urządził uroczyste pożegnanie
syna, ofiarując jego duszę swej mrocznej Bogini i oficjalnie uznając go za
martwego. Następnie z całą siłą uderzył na niespodziewającego się tej reakcji Xordana.
Postępek ten musiał niezwykle przypaść do gustu Królowej Ciemności, gdyż udało
mu się rozbić armię przeciwnika i wtargnąć do jego rodowej siedziby. Ród Xordana
został wycięty w pień, razem z najwierniejszymi niewolnikami i sługami, nie
wróciło to wprawdzie życia synowi Vardusa, ale zakończyło kilkusetletnią waśń w
możliwe najbardziej krwawy sposób.
Kompania Kruków i Wron poniosła największe w swej historii
straty, większość wojowników zginęło. Sam Cvidarius mimo, że próbował zniknąć w
całym tym zamieszaniu dostał się w niewolę Vardusa, udało się to tylko dzięki
zdradzie jednego z jego zaufanych oficerów, który w ten sposób kupił sobie
wolność i zarobił na spokojną emeryturę. Jeszcze przez wiele dni i nocy dało się
słyszeć jego udręczone jęki dochodzące z
lochów pod zamkiem Vardusa. Jednak to nie wystarczyło żądnemu krwii księciowi,
który obarczył winą za śmierć syna całą najemną kompanię, której udało się go
porwać. Wyznaczył nagrodę za głowę każdego żołnierza Kruków i Wron, któremu
udało się uciec przed jego gniewem. Od tej pory dla własnego bezpieczeństwa
niedobitki oddziału rozpierzchły się po całym kontynencie. Ci którzy próbowali
dołączyć się do innych wojsk najemnych, gdy tylko wyszła na jaw ich pierwotna
przynależność kończyli zakuci w łańcuchach i w drodze do Tricarni, lub jeśli
mieli więcej szczęścia tracili od razu głowy, stanowiąc łatwy łup.
Jednak, ci którym udało się uciec przed łowcami nagród,
wciąż najmują się każdemu kto godziwie zapłaci i nie interesuje się ich przeszłością.
Chodzą też pogłoski o ukrytym skarbie, który Cvidarius zgromadził przez lata
wojaczki, a którego lokalizację znali tylko najbardziej zaufani oficerowie.
Podobno część byłych Kruków i Wron, próbuje odnaleźć oficera, który zdecydował
się zdradzić kompanię i odpłacić mu za śmierć dowódcy…
czwartek, 5 sierpnia 2021
Kruki i Wrony - powstanie. cz. 2
Niesławna kompania najemna Kruki i Wrony, której nazwa wzięła się od sztandarów zdobionych fetyszami zrobionymi z kości, dziobów i piór tych ptaków, a sami żołnierze w podobny sposób ozdabiali swoje zbroje. Dziś wielu bardów i wędrownych gawędziarzy opowiada jej burzliwe dzieje, przez, co prawda o jej początkach skrywa się pomiędzy wymyślonymi bajami i legendami. Pewnym jest, że od początku na czele Kruków i Wron stał Cvidarius Przebiegły. W niektórych historiach przedstawiany jest jako wygnany z Tricarnii szlachcic, w innych jako zbiegły niewolnik. Opowieści są zgodne, że był on czarnoksiężnikiem, którego cechowała charakterystyczna dla Tricarnijczyków przebiegłość i bezwzględność.
Początkowo Kruki i Wrony były jedną z wielu grup bandytów nękających karawany kupieckie na szlakach od Czerwonej Pustyni po samą Faberterre. Z czasem udało się Cvidariusowi dobrać grupę wszechstronnie uzdolnionych indywidualistów, których razem trzymała jego silna wola oraz wizja ogromnych łupów. Oprócz zwykłych rzezimieszków i rębajłów, znaleźli się tam czarnoksiężnicy, złodzieje z Jalizzar, a nawet adepci sztuki alchemicznej. Najzdolniejsi i najbardziej zaufani stanowili wewnętrzny krąg i swego rodzaju radę, gdzie jednak ostatnie słowo zawsze należało do Cvidariusa Przebiegłego.
W końcu kompania była tak liczna, że napadanie na nędzne osady i pojedyncze karawany nie starczało na zaspokojenie jej apetytów. Cvidarius postanowił zmienić taktykę działania i przeszedł na drugą stronę barykady, najmując się ze swoją bandą do zwalczania innych przestępców. Był to złoty okres w dziejach kompanii, gdzie najemnicy zasłynęli ze skuteczności w wyłapywaniu i bezwzględności przy karaniu łupieżców, za co hojnie wynagradzały ich cechy kupieckie i lokalni władycy. W nowym rzemiośle niezwykle pomocny był fakt, że sami do nie dawna korzystali z ukrytych ścieżek i obozów, znanych tylko zbójniczym bandom, a co drugi herszt bandytów był niedawnym kompanem od kufla.
Cvidarius Przebiegły zrozumiał jednak, że prawdzie bogactwa można zdobyć tylko na wojnie, a tych w okolicy nie brakowało. Niezależne miasta większość konfliktów i walk o strefy wpływów rozwiązywały używając argumentów siły. Autarchia Kyros chętnie korzystała z pomocy wojsk najemnych przy potyczkach z południem. Konfliktów i wojen wystarczyło dla każdego, a oprócz zapłaty od patrona każdy najemnik mógł liczyć na łupy zdobyte na podbitych terenach. Kruki i Wrony nie były zdyscyplinowanym wojskiem, które mogło by w polu ustać przeciw wyćwiczonym falangom doświadczonych żołnierzy. Cvidarius doskonale zdawał sobie sprawę z mocnych i słabych stron swojego oddziału, więc Kruki i Wrony za sprawą zręcznych negocjacji dowódcy, miały płacone za to co robiły najlepiej i chętnie podjęły by się nawet bez dodatkowej zapłaty. Nękały oddziały wroga zasadzkami i nocnymi napadami, atakowały linie dostaw wrogich armii, paliły i grabiły odsłonięte tyły przeciwnika, po roli chlebodawcy leżało tylko zapewnienie im bezpiecznej przystani, gdzie odpoczywali pomiędzy kolejnymi rajdami. Przysporzyło to oddziałowi ponurą sławę nieuchwytnych łupieżców i morderców, dzięki czemu sama informacja, że dany władca najął kompanie Kruków i Wron często przyśpieszała negocjacje i zakończenie konfliktu na jego korzyść.
poniedziałek, 2 sierpnia 2021
Death Guard - Blight Lords WiP - kolejny post motywacyjny.
środa, 28 lipca 2021
Kruki i Wrony - projekt w uniwersum Bestii i Barbarzyńców. cz. 1
Z jednej strony pandemia nie ułatwia spotkań po drugie, termin który pasowałby wszystkim graczom zdarzał się raz w miesiącu jak nie rzadziej. Kończyło się to tym, że już gracze nie pamiętali wydarzeń z poprzedniej sesji, część czasu na rozgrywkę poświęcaliśmy na rozmowy pod tytułem "co tam u ciebie słychać" i w końcu akcja samej gry posuwała się minimalnie, a następne spotkanie znów za miesiąc Sami widzicie, że nie ma to większego sensu, a mnie jako Mistrza Gry tym bardziej frustrowało, bo mimo wszystko oprócz samego spotkania, poświęcałem trochę i tak ciągle brakującego mi czasu na przygotowanie się do kolejnej sesji - gdzie z planowanych wydarzeń udawało się rozegrać 10%.
Zrobiliśmy sobie więc przerwę od grania, ale jednak coś tam w środku siedzi i nie daje spokojnie schować do szuflady kości ;). Pchany, więc wewnętrzną potrzebą wymyśliłem sposób na granie tak, żeby sporadyczne spotkania nie przeszkadzały w zabawie.
Oczywiście najprościej grać zwykłe jednostrzałówki, ale z drugiej strony część frajdy z RPG to rozwój bohatera - tu nie ma na to szans.
Myślałem więc nad rozwiązaniem pośrednim - te same postacie graczy, które biorą udział w krótkich przygodach, trochę na zasadzie starych seriali telewizyjnych typu Drużyna- A, gdzie każdy epizod był zamknietą historią. Kolejnym krokiem był wybór settingu i klimatu przygód - od dawna chciałem poprowadzić coś w klimatach Conana czy Czarnej Kompanii w tym celu zresztą kupiłem już jakiś czas temu dodatek do Savage Worlds - Bestie i Barbarzyńcy. Łącząc te wszystkie pomysły w jedno narodziła się najemna kompania Kruki i Wrony do której będą należeć bohaterowie graczy. Każda przygoda będzie zadaniem którego podejmą się najemni awanturnicy - pozwoli to na szybkie wrzucenie bohaterów w wir akcji, oraz na rozgrywanie przygód z przeskokami czasowymi jak i geograficznymi bez gimnastyki ze trony MG w celu zachowania wewnętrznej logiki i spójności.
W tej notce to tyle i tak wstukało się sporo literek jak na moje standardy ;). Następny wpis będzie opisem kompani Kruków i Wron oraz dotychczasowych dziejów wojaków. Do przeczytania :).
poniedziałek, 26 lipca 2021
Diorama krasnoludzka plus powóz - Warheim.
W ferworze wydarzeń wszelakich zapomniałem umieścić zdjęcie powozu otrzymanego od Torina z bloga "Do Zmycia".
Postanowiłem nadrobić zaległości i wrzucam zaległe fotki. Zdjęcia prosto z półki, na której na co dzień cały krasnoludzki klan czuwa nad moim biurkiem popijając piwko prostu z browaru od Quidamcorvusa.
Ustawiłem obok browaru prezent od Hakostwa, który dostałem przy okazji Pierwszej Edycji Świątecznej Wymiany Figurkowej, na którym dostawiłem paru kolejnych krasnoludzkich górników. Mimo, że mój poziom malowania odstaje od Skavenblight, to przynajmniej krasnolud piroman nie jest samotny ;). Koniec końców jestem bardzo zadowolony ponieważ oprócz klimatycznego kącika hobbysty mam na oku pamiątki przypominające o wspaniałych postaciach naszej figurkowo-blogowej społeczności, które przy tej okazji serdecznie pozdrawiam :).A teraz kończąc sentymenty przechodzę do zdjęć:











