Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shadespire. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shadespire. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 kwietnia 2018

Warhammer Underworlds: Shadespire – Ironskull’s Boyz

Święta Wielkanocne, oraz wcześniejszy turniej Warheim, spowodowały, że malowanie zeszło na dalszy plan. Chłopaki stali długo maźnięci tylko częściowo i czekali na swoją kolej zwiedzenia "Miasta Luster" . W końcu jednak udało mi się skończyć tą bandę, a nawet zainspirowany poradnikiem QC pobawić programem do edycji zdjęć innym niż Paint ;). Tak, że zapodajemy podkład muzyczny i oglądamy ;).






niedziela, 11 lutego 2018

Warhammer Underworlds: Shadespire –battle report.

     Dzisiaj po raz kolejny udało się spotkać przy Shadespire. Spotkało się czwórka graczy, tak, że zagraliśmy na początku 1v1 i 1v1, następnie opcję 1v1v1v1, a na koniec wróciliśmy do pojedynków jeden na jednego. W sumie rozegrałem trzy potyczki używając swoich Stormacastów. Grałem wariacją na temat decku Weather the Storm:

Objective Cards : 12/12
Consecrated Area
Eternals
Immovable Object
Lightning Strikes
Sigmar’s Bulwark
Hold Objective 1
Hold Objective 2
Hold Objective 3
Hold Objective 4
Hold Objective 5
Supremacy
Bloodless
Power Cards : 20 (10 ploys, 10 upgrades)
Confusion
Fortify
Shifting Shards
Tireless Assualt
Peal of Thunder
Sprint
Legendary Swiftness
Healing Potion
Great Strength
Righteous Zea
Stormforged Tactics
Flickering Image
Sidestep
The Dazzling Key
The Shadowed Key
Shardcaller
Helpful Whispers
Great Speed
Great Fortitude
Blessed by Sigmar

              Pierwsza gra przeciwko nieumarłym Jarka. 
Mój deck maksymalnie defensywny, u przeciwnika wręcz przeciwnie. Jako, że mogłem ustawić plansze, postanowiłem ustawić je krótszymi krawędziami do siebie, okopać się przy znacznikach i zbierać punkty za objectivy. Plan prawie zadziałał, nie doszło do ani jednego pojedynku.

Mimo. że przez wszystkie tury Jarek starał się do mnie dobiec, nieumarli okazali się zbyt powolni. Niestety karty objectivów nie podeszły mi zbyt dobrze, pomimo regularnej rotacji. Za to jak na ofensywny deck nieumarłych, okazało się, że objectivy dające punkty za poruszenie wszystkich jednostek, brak inspiracji na wszystkich żyjących itp. dały w sumie 8 pkt przeciwnikowi. 

U mnie uzbierało się tylko 6 pkt. Porażka i w sumie mało ciekawa gra głównie przez zbytnie asekuranctwo z mojej strony.

            Druga potyczka. 
Tutaj zagraliśmy w czwórkę. Ja - Stormcaści, Adam - Orki, Jarek - Nieumarli, Urszula - Stormaści.  
Wylądowałem z boku pomiędzy Nieumarłymi i Stormcastami. 

Szybko okazało się, że Orki i Nieumarli mają chrapkę na Stormcastów, na szczęście podzielili się łupem i do mnie zmierzał Jarek, a na Ulę ruszył Adam. 
Mój pasywny deck przyniósł  mi w tym układzie spore korzyści. Agresywnie złożeni Stormcaści Uli, oraz o podobnych założeniach Orki Adama zaczęli ostrą wymianę ciosów, która dała 4 pkty zwycięstwa Adamowi i pozbawiła Uli jednego modelu. 

Tym razem nie popełniłem dwóch kluczowych błędów z poprzedniej rozgrywki, w odpowiednim momencie zaszarżowałem, oraz zrobiłem fotki! 

W ostatniej turze, wszyscy moi przeciwnicy zdobyli po 5 pkt zwycięstwa, mi dzięki zabiciu dwóch szkieletów i zadaniu Eternals udało się zdobyć 8 pkt i wygrać grę! 
Największymi przegranyi zostali nieumarli, którzy znów z powodu słabej mobilności głównie miotali się po środku pola nie realizując żadnych zadań oprócz znanych z poprzedniej rozgrywki - poruszenie wszystkich modeli w jednej turze oraz wszyscy żyjący nie zostali zainspirowani.




 
    Trzecia potyczka przeciwko Uli, która zagrała Nieumarłymi Jarka. 
Tym razem tu Ula ustawiła plansze. Pierwszy raz grałą tą bandą, zaczyna dopiero przygodę z Shadespire, przez co plansze ustawiła nieco zbyt asekuracyjnie moim zdaniem. Sama grając ofensywna bandą, utrudniła sobie dojście do moich modeli.
Tutaj znów sporo szczęścia z objectivami, kiedy szkielety próbują się do mnie dokulać, ja zdobywam pierwsze punkty za zajmowanie znaczników. Wrzucam ulepszenia na szefa i kiedy pierwszy ze szkieletów pojawia się w zasięgu szarży, Steelhart rusza na niego zdejmując ze stołu.
Niestety nawet 6 pkt żywotności nie uratowało go przed ostrzem kosy Żniwiarza, który w zemście zabił go w tej samej turze. 
Na szczęscie, kolejne zadania pozwalają mi w szybkim tempie zdobywać kolejne pkt, a szkielety w dalszym ciągu kłopoczą się z wyjściem ze swojego terytorium. Kolejna potyczka pomiędzy Żniwiarzem, a Oberynem, tym razem posyła Żniwiarza na zasłużony odpoczynek. Potyczka kończy się wynikiem 10:3 dla mnie.

      Podsumowując, sporo się dowiedziałem o swoich dwóch ulubionych drużynach. 

      Nieumarli złożeni całkowicie ofensywnie dobrze grają jeśli trafią na równie agresywnego przeciwnika - grałem wcześniej przeciwko orkom i stormcastom tak złożonym. Za to jeśli mają zmierzyć się z defensywną taktyką przeciwnika dostają zadyszki. Potrzebują objectivów, które nie wymagają ganiania przeciwnika po całej planszy.

      Stormcaści wydają się mocni w każdej konfiguracji, jest to drużyna, gdzie to przeciwnik musi martwić się jak ich kontrować. Te kilka rozgrywek nasunęło mi też pomysły na modyfikacje decku, który złożyłem. jest dobrze, ale może być lepiej!

     Jeśli chodzi o grę z większą ilością graczy przy jednym stole, poszło zaskakująco sprawnie, gra się nie dłużyła, możliwość zagrywania kart w rundzie przeciwnika, powodowała, że oczekujący się nie nudzili.

Nie odczułem też efektu typowego w takich sytuacjach, czyli jeden pechowiec zostaje ofarią pozostałych. Wprawdzie gdy Adam ze swoimi orkami wyprowadził się na prowadzenie próbowaliśmy skupić się na sprowadzeniu go do parteru, ale nie wiele z tego wyszło.

Ograniczona ilość akcji, oraz brak możliwości przeskoczenia na drugą stronę planszy w połowie gry i tak spowodowała, że koniec końców, trzeba było się skupić na swoim planie, na wygraną, a nie intrygach i wbijaniu noża w plecy.

Z drugiej strony dla tych, którzy spodziewali się właśnie takich smaczków po multi, mogą poczuć się zawiedzeni, wyglądało to raczej jak gra 1v1 i 1v1, tyle, że na wspólnie dzielonej planszy.
Za to na pewno składanie talii powinno uwzględnić to czy gramy multi czy zwykły pojedynek, są zadania które dużo łatwiej osiągnąć w jednym, a w drugim sa mało prawdopobne.








niedziela, 7 stycznia 2018

Warhammer Underworlds: Shadespire – Sepulchral Guard

Pierwszy post nowego roku poświęcony będzie komitetowi powitalnemu miasta Shadespire, jego głównym zadaniem jest upewnić się, że odwiedzający nie odjadą zbyt szybko...
Powiem szczerze, że w modelach zakochałem, się już przy pierwszych przeciekach, za nim jeszcze starter Shadespire był dostępny na rynku. Malowało się je bardzo przyjemnie, aż zastanawiam się nad zakupem drugiego zestawu, żeby przerobić je na stronników do mojej Warheimowej bandy.
Jeżeli o samą rozgrywkę, to przyznam że ze wszystkich 4 dostępnych band, satnowią dla mnie największe wyzwanie i będą wymagać większego ogrania, gdzie Stormcasci od początku prowadzą się łatwo ku zwycięstwu.
Nie przedłuzając, zapraszam do obejrzenia fotek.

















piątek, 22 grudnia 2017

Shadespire: Steelheart’s Champions

Dziś kolejna gra w Shadespire, a po niej odopwiednio nakręconyn ukończyłem pierwszą bandę do tej zacnej gry. Oczywiście w kolorach mojego hostu czyli :









czwartek, 14 grudnia 2017

Warhammer Underworlds: Shadespire - unboxing Sepulchral Guard, Ironskull's Boyz

Pierwsze rozgrywki w Shadespire za mną.  Może, przy okazji innej notki opiszę dokładniej wrażenia. Na ten moment wystarczy jak napiszę,  że postanowiłem dokupić do zestawu startowego oba dodatki. Początkowo chciałem tylko umrzyków - pierwsza armia wfb i banda warheim, ale urzekł mnie styl gry orków - dużo punktów życia,  karty zadań i "umiejek" skupione na młócce, a szkielety przy tym jakieś takie przekombinowane.
Figurki do Shadespire  trzymają wysoki poziom i w sumie wszystkie bandy i modele bardzo przypadły mi do gustu.  80zł za kompletną drużynę wraz z kartami dla niej plus 31 kart uniwersalnych do wykorzystania przez pozostałe ekipy to bardzo przyzwoita cena.  Wycieczka do Sarmaty skończyła się ostatecznie zakupem obu pudełek. Na miejscu spotkałem się z QC,  który walnął fotki i w ten oto sposób mamy pierwszy unboxing na Diariuszu. 
Jaka pisałem wyżej modele z pomysłem i klimatem, nawet nie pałający entuzjazmem do nowego wynalazku GW mogą się skusić ze względu na walor artystyczny, uzupełniając armię do AoS (gdzie mają osobne zasady)  lub bandę do Mordheim/Warheim. 
Pudełka kartonowe oprócz wyprasek z figurkami zawierają karty modeli oraz karty zadań i zagrań plus instrukcja składania. 
Figurki podobnie jak te ze startera jesteśmy w stanie złożyć bez użycia kleju.  Metoda "na wcisk"  bardzo mi pasuje. Z jednej strony mamy tylko jedną pozycję w której stoi model z drugiej nie ma zbędnych szczelin, linie podziału są minimalne i sprytnie rozłożone w mało widocznych miejscach. Przy starszych modelach Green stuff był dla mnie równie niezbędny jak klej żeby doprowadzić je do przyzwoitego stanu, tutaj możemy o nim zapomnieć. Fani konwersji poradzą sobie przy użyciu skalpela i GS'u a pozostali odetchną z ulgą. 
Jedyne co mi nie pasuje to sposób składania orków,  stopy są integralną częścią podstawki, podmiana na kwadratową lub ciekawszą podstawkę sceniczną jest sporym kłopotem. Nie rozumiem też czemu skoro u reszty band dało się normalnie zamontować kołeczki w stopach to tutaj zastosowali takie niepraktyczne rozwiązanie.