Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wh40k. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wh40k. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 kwietnia 2024

Kampania Sonum. Pierwsze starcie.

R'zhakh patrzył na szarżę zielonoskórych, która rozrywała oddziały dowodzone przez Sepulchranta. Lord Nakhmet wydał mu jasne rozkazy: nie tracić zbyt wielu sił na obronę wejścia do krypty Overlorda. 

R’zhakh zdawał sobie sprawę, że jeśli te knowania ujrzałyby światło dzienne, razem ze swoim lordem zostali, by skazani na ostateczną dezintegrację. 

Jeśli plan Nakhmeta odniósłby sukces, ten zagarnąłby tytuł Overlorda dla siebie. Dodatkowym smaczkiem pozostawało upokorzenie bezczelnego Technomancera.


Wzajemna niechęć obu Crypteków sięgała czasów kiedy obaj posiadali jeszcze organiczne ciała. Fakt, że Sepulchrant ośmielił się wprost mówić o trosce, jaką R’zhakh otacza Heav Lokhust Destroyera, dołożyła tylko kolejny powód do opasłej księgi uraz.






Ku uciesze R’zhakha Technomancer padł już w pierwszych chwilach bitwy, trafiony precyzyjnym strzałem grota. Nawet wśród tej prymitywnej grzybni, jaką są orki, ta kreatura stała na samym dole hierarchii. 

Jak tylko Sepulchrant się zregeneruje,  Plasmancer będzie mu to wypominał przez kolejne milenia.


Jeszcze za nim C’tanowie oszukali Necronów, Lokhust Heavy Destroyer, o którym wspomniał Techonamcer nosił imię R’zorkha i był młodszym bratem Plasmancera. 

Miliony lat spędzone w stalowym ciele spowodowały, że R’zorkh stał się jednym z tysięcy Necronów, które dołączyły do Kultu Niszczycieli. 

Niszczyciele wierzą, że zmierzają do pełnej doskonałości, jaką jest wyzbycie się resztek emocji i pełne oddanie idei bycia maszyną.


R'zhakh  jednak nigdy nie wyzbył się sentymentu do tego kim kiedyś był jego młodszy brat, nawet jeśli R’zorkh dobrowolnie wymazał te wspomnienia. 

Teraz jedyne chwile, kiedy mógł czuć jakąś namiastkę więzi z R’zorkhem, to momenty kiedy razem oddawali się pasji niszczenia organicznych form życia. 


Z rozmyślań wyrwał go fakt, że na pozycje, które zajął wraz z oddziałem Immortalsów zmierzał orczy warboss. 

Technomancer ze swoimi konstruktami i oddziałem wojowników, praktycznie nie wyrządzili żadnych szkód orkom. Mało tego, nieopodal punktu dostępu do krypt  teleportował się ostatkiem sił kuriozalny pojazd, którego pasażer pokonał Sepuchlranta. Jeśli tym razem jego działa uderzą w zabezpieczenia bramy, to sam Nekhmet mógłby podzielić losy dotychczasowego Overlorda.

 

Na szczęście orki prąc do przodu weszły wprost pod ostrzał Destroyerów oraz Canoptek Doomstalkera. Po chwili z teleportującej się maszyny jak i orczej ciężarówki zostały tylko kule ognia. Ten sam los spotkał jednego z pokracznych Deff Dreadów. 


Orczy boss wraz z obstawą zostali zmuszeni do pokonania ostatniego odcinka dzielącego ich od R’zhakha, pieszo. Plasmancer liczył, że za nim im to się uda, działa Doomstalkera zetrą ich z powierzchni planety. 


W tym momencie reaktor napędzający jego stalowe ciało zaczął pracować na maksymalnych obrotach. Była to reakcja na grozę, która zalała poznawcze matryce R’zhakha. Jego brat wraz z drugim destroyerem zostali zaszarżowani przez pozostałego przy życiu Deff Dreada. 



Za nim Plasmancer zdążył zareagować i zalać maszynę ogniem z własnej lancy jak i z karabinów Immortali, jeden z Destroyerów został rozszarpany na strzępy. 

W chaosie bitwy R’zhakh nie wiedział, czy zniszczony został brat, czy jego towarzysz. Wściekły uwolnił całą energię zgromadzoną w swoim ciele, aby wzmocnić kanonadę swojego oddziału. Nie minęła krótka chwila, kiedy drugi z Deff Dredów rozleciał się na części. 


Niestety uwagę, którą poświęcił Deff Dredowi wykorzystał oddział grot tanków, który zaczął przetrzebiać ostrzałem jego Immortali, a następnie wbił się w sam jego środek szaleńczą szarżą.


Gdyby nie fakt, że reszta orczych oddziałow uległa rozsypce R’zhakh pewnie podzieliby los Technomancera. Na szczęście, wsparcie pozostałych sił pozwoliło wyjść mu cało z tej opresji. 


Pozostałe przy życiu orki rozbiły wejście do krytpty Overlorda i tam poszukały schronienia. R’zhakh otrzymał raport o statucie swoich sił i z ulgą stwierdził, że jego brat pozostał na polu bitwy bez ani jednego draśnięcia. 

Teraz miał czas przetworzyć informację na temat wydarzeń, które przed ch
wilą miały miejsce. Zrozumiał, że plan Nakhmeta zadziałał. Dobrze wiedział, że jego pan zadba o to, żeby orkom żadne systemy obronne nie przeszkodziły w splądrowaniu krypty. 


Już niedługo pozostałe w krypcie oddziały i cryptecy będą odnawiać przysięgę wierności nowemu Overlordowi Nakhmetowi, a on Excavator R’zhakh dozna zaszczytu udziału w tym triumfie.

 



czwartek, 28 marca 2024

Kampania Sonum. Preludium.

Odkurzam bloga, żeby znów wrzucić fabularyzowane kawałki na podstawie armii i bitew do kolejnej kampanii WH40k organiozwanej przez Bahiora z The Dark Oak. Tym razem gram necronami, o których pisałem w ostatnim poście. Nie przedłużając, zapraszam do lektury, ostrzegam, że będą potworki językowe w postaci mieszaniny angielskiego z polskim, żeby nie bawić się w tłumaczenie nazw własnych. Na początek preludium, następny opis, będzie dotyczył już samej bitwy.

*
Sepulchrant the Labyrinth Seneschal, technomacer w służbie Nakhmeta, jako pierwszy otrzymał informacje o intruzach naruszających spokój Świata Grobowca. Zgodnie z obowiązującymi protokołami to do niego należało utrzymywanie uśpionych legionów w gotowości i odpieranie pomniejszych zagrożeń bezpieczeństwa krypty. 
Strumień  napływających danych powodował kolizję algorytmów przygotowanych na wypadek ataku wrogich sił. Gdyby jego ciało eony temu nie obróciło się w proch, mógłby powiedzieć, że odczuwa niepokój. 

Potężny obiekt wdarł się w atmosferę planety, następnie przebił warstwę gleby i sklepienie sąsiedniej krypty, za której bezpieczeństwo odpowiadał inny członek rodu Novokh. Teraz intruzi zbliżali się do punktów dostępowych, prowadzących do siedziby jego pana Nakhmeta, jak i pozostałych członków lokalnego dworu. 

Siły zbliżające się do bram, należały do prymitywnych orków, Sepulchrant był przekonany, że sam jest w stanie je zlikwidować, jednak całokształ wydarzeń mocno odbiegał od normy. Po chwili wahania zdecydował, że częściowo wybudzi swojego lorda i prześle raport o zaistniałej sytuacji. Nie czekając na akceptację standardowych algorytmów obronnych, rozpoczął pełne wybudzanie oddziału liniowych wojowników i scarabów. 
Następnie osobiście udał się do komory, w której stał uśpiony Doomstalker.  Chciał osobiście nadzorować proces wybudzania maszyny, którą traktował jak swoje oczko w głowie. W trakcie wybudzeń technicznych, kiedy nadzorował sen swoich braci przez ostatnie tysiące lat, osobiście modyfikował jego procesy decyzyjne, oraz wprowadził kilka modyfikacji w konstrukcji. 

Technomancera pochłonęło do tego stopnia wprowadzanie ostatnich kalibracji systemu namierzania swojego pupilka, że nawet nie zauważył, kiedy w pomieszczeniu pojawił się nadworny plasmancer, Excavator R'zhakh.

 -"Eternal Sentinel of the Silent Labyrinth" - plasmancer odczytał runy na pancerzu Doomstalkera.  
-"Wspaniała maszyna przyjacielu. Ale nie uważasz, że nadawanie imion narzędziom jest dobre dla prostaczków z pomniejszych ras?" -

 Sepulchrant, nie odpowiedział, za to w milczeniu analizował pojawienie się swojego nadwornego rywala w komnacie. Czyli Nakhmet nie zignorował raportu i postanowił zareagować niestandardowo na zaistniałą sytuację. Strumień danych napływający bezpośrednio od lorda świadczył, że to plasmancer dostał wyższe uprawnienia zarządcze, oraz że dodatkowo wprowadzono procedury wybudzania trzech Heavy Lokhust Destroyers. Techomaner nie pochwalał tego kroku. Wybudzanie przeklętych klątwą Niszczycieli, uważał za ostateczność.

-"Każdy z nas ma swoje słabości R'zhakh. A propos twoich, muszę cię opuścić i nadzorować wybudzanie Niszczycieli. Zakładam, że to ty zasugerowałeś ten krok naszemu lordowi." -
- "Niszczycieli zostaw mi, zresztą tak samo jak twojego drogocennego Doomstalkera. Zabierz ze sobą wojowników, scaraby i oddział Canoptek Wraiths. Wyjdziecie naprzeciw barbarzyńcom. Ja zajmę się przygotowaniem pozycji obronnych wokół punktów dostępowych."-

Technomancer pierwszy raz od milinów lat poczuł echo emocji, których doświadczał jako organiczny byt. Właśnie ten zadufany w sobie, próżny ignorant, ośmielił się go potraktować jak jedno ze swoich narzędzi. Sepulchrant swoją służbę lordowi Nakhmetowi traktował jako zaszczyt, ale wykonywanie poleceń równego sobie pozycją i stanem potraktował jako zniewagę. Mało tego, został przeznaczony na mięso armatnie razem z najniższymi sługami.

- "Czyżby długi sen spowolnił twoje procesy poznawcze Sepulchrantcie? Nie ma czasu do stracenia, moje polecenie nie było prośbą." - ponaglił go plasmancer.
-"Wybacz, czekałem na potwierdzenie twoich uprawnień i podjętych protokołów." -

Technomancer mimo oczywistych braków mimiki i zaawansowanych modulatorów głosu, które uznawał do tej pory za zbędne, przekazał całym sobą pogardę, jaką czuł wobec bezczelnego R'zhakha.

*



środa, 1 listopada 2023

Nakhmet the Schemer Ancient Keeper of the Silent Labyrinth

Blog już dogorywa, ale przy okazji Święta Zmarłych postanowiłem, wrzucić parę fotek armii Necronów, którą w piątek zabieram na występy. Będą walczyć przeciwko Kosmicznym Wilkom. W tak zwanym międzyczasie nabyłem parę jednostek dodatkowych do stalowych szkieletów, ale mogę z dumą powiedzieć, że udało się też nadgonić tutaj malowanie. Tak, że na kupce wstydu nie znajduje się żaden Necron, a nawet modele, które miały wrzucony tylko podkład i podstawowy kolor doczekały się kolejnych warstw. Na stól w pełni pomalowane siły elektronicznych mordulców! 

Z tej okazji wybrałem imię dla mojego Overlorda, które znajduje się w tytule postu. Do bitwy zabrał ze sobą dwóch imiennych bohaterów Szerasa i Anrakyra (moja konwersj, niebieskie barwy dla wyróżnienia), a łącznie aż 6 postaci. Taki wyczyn na pewno wystarczy, żeby zyskać przydomek intryganta ;). Nie przedłużająć wrzucam fotki.








wtorek, 1 listopada 2022

Sekrety Astorii okiem Putrid Corsairs - przygotowanie.

Bahior z bloga The Dark Oak, zaprosił mnie do wzięcia udziału w narracynej zabawie w 40ki, czyli do kampani na zasadach krucjaty pod enigmatycznym tytułem "Sekrety Astorii".  Obawiałem się, czy z moim małym doświadczeniem, jeśli chodzi o granie w 40ke i ograniczonym czasem, jestem w stanie zobowiązać się do regularnego grania, ale postanowiłem zaryzykować. 

Na początek musiałem wybrać czy do podboju tytułowego sektora ruszą Necroni, czy Death Guard, ale, jako że już dwóch graczy wybrało Necronów, postanowiłem poprowadzić Death Guard. Zresztą można powiedzieć, że są ostatnio najświeższe, jeśli chodzi o moje malowanie. Kampania to też świetna okazja, żeby przygotować sobie tło fabularne swojego oddziału.

Zdecydowałem, że poprowadzę bandę zmutowanych, ropiejących kosmicznych piratów, czyli Putrid Corsairs, jedyna pasująca kompania Death Guard to oczywiście VI "Ferrymen". Patrząc na pomalowane modele stworzyłem taką wstępną historię warbandy:

Putrid Corsairs to banda wywodząca się z VI Kompanii, czyli odpowiedzialnej za flotę Death Guard. Bazą wypadową jest flota okrętów kosmicznych na czele której stoi okręt dowodzenia "Maggotspawn". Putrid Corsairs specjalizują się w pirackich rajdach, uderzając wprost z Immaterium na podrózujące przez niego imperialne okręty, oraz słabo bronione, niczego niespodziewające się planety.

Drugą charaktestyczną cechą bandy Korsarzy jest fakt, że bez większych uprzedzeń, przyjmują w swoje szeregi marines z innych kompanii, a nawet legionów. Jeżeli zbuntowanym oddziałom uda się uciec przed gniewem byłego dowódcy, znajdą schronienie w szeregach korsarzy. Ceną będzie walka w pierwszej linii w trakcie straceńczychszarżach na pozycje wroga, oraz złożenie przysięgi wierności Malareousowi. 

Zwyczaj ten powoduje, że pozostałe warbandy niechętnie współpracują z Korsarzami, za to zapewnia on ciągły strumień doświadczonych ochotników powiększający szeregi Putrid Corsairs.

W ryzach całą ta przeklętą bandę potrafi utrzymać tylko żelazna wola Demon Princa Malareous'a the Scythemaster'a, który dzięki swym śmiałym działaniom uzyskał najwyższe błogosławieństwo Papy Nurgla. Sam spędza większość czasu w Osnowie, gdzie planuje kolejne posunięcia swojej bandy, lub wypatruje nieroztropnych okrętów wroga, które wkrótce stają się kolejnym łupem korsarzy. 

Dowództwo flagowym okrętem "Maggot Spawn" zostało przekazane Lordowi of Contagion - Herpiusowi Vashrugowi. Malareous wyznaczył Vashrugowi nową misję  ma udać się do sektora Astoria i oczekwiać na dalsze instrukcje. Vashrug nie zna powodów dla któych wysłano go wraz z resztą bandy w ten rejon galaktyki, ale nie specjalnie się tym przejmuje. W końcu każdy zasługuje na poznanie siedmiu błogosławieństw Pana Zarazy.

Poniżej portfolio sił rzuconych na rozpoznanie nowego obszaru (50 PL zgodnie z założeniami krucjaty):

Lord of Contagion: Herpius Vashurg


Malignant Plaguecaster: Bactrosus Gnarlkin

Foul Blightspawn: Gangratius the Septic

Deathshroud: Banda Verrus'a Stench'a

Plague Marines: Banda Torglodim'a the Reaper

Plague Marines: Banda Festott'a the Unbroken

Plagueburst Crawler: Blistrox Rust

Poxwalkers: Załoga nr 1 statku transportowego (nie wymyślalem imion zombiaków, tak funkcjonują w spisie armii, który prowadzi armijny liczmistrz ;) )

Chaos Spawn: Barf (jedyny dźwięk przypominający słowo, który potrafi wydawać ;) )

środa, 29 czerwca 2022

Death Guard - Demon Prince

 Jednak FB i Instagram wygrywają jeśli chodzi o wrzucanie fotek, ale w sumie nie chcę, żeby ten blog całkiem umarł, więc podłączę go pod kroplówkę ;).

Ostatnio udało mi się zmalować nie tylko Necronów, ale też Death Guard. Tym sposobem mam dwie grywalne i pomalowane armie na 1000 pkt - Xenos i Chaos, które w niedługim czasie będą miały ponad 2000 sklejonych i pomalowanych punktów!  


Przy Necronach trochę oszukuję, większośc Necronów kupiłem z nałożonymi podstawowymi kolorami pomaga mi też Torin z Do Zmycia, ze swoim areografem przy większych modelach. Ale tak czy siak poczytuje to sobie jako osobisty sukces, patrząc ile lat gromadziłem sterty szarego plastiku ;).

Dla równowagi przydałoby się zmalować trzecią armię z Imperium. Może idąc za moimi bandami do Kill Team, będzie to Death Watch, ale to na pewno nie zabawa na ten rok. 

Póki co wrzucam Demon Princa - model nieoryginalny, alternatywny Mortarion, ale u mnie jest w mniejszej skali, od podstawki do najwyższego punktu trochę ponad 12cm, będzie startował jako generyczny Książe Demonów.

Na koniec zdjęcie rodzinne do tej pory pomalowanych ropniaczków :).




niedziela, 22 maja 2022

Necrons

Dawno tu nie pisałem, ale to nie znaczy, że nic nie działam pod kątem hobby. 

Wprawdzie ostatnio, wolny czas głównie poświęcam na treningi DESW, historyczna szermierka szablą, ale udało mi się rozegrać sesję rpg w moim nowym ulubionym systemie - KULT RPG, oraz zrobić małą rewolucję w figurkach. 

Wyprzedałem sporo figurek, gdzie musiałem pogodzić się, że pewnie nimi już nigdy nie zagram, ale oczywiście natura nie cierpi próżni. Nabyłem 2000 pkt Necronów i nawet udało mi się nimi zagrać. Tutaj, jednak podszedłem pragmatycznie do tematu i kupiłem już złożoną i w sporej części pomalowaną - czarna lub metaliczna baza - armię. Dzięki czemu realne jest, że dam radę regularnie grać w tym roku. Death Guard, którego mam jakieś 1500 pkt już od długiego czasu, nie doznał tego zaszczytu nie licząc paru gier w Kill Team, bo pod koniec dnia po prostu jestem zbyt zmęczony, żeby siedzieć i szlifować nadlewki czy kleić modele.

Za to przy samym wykańczaniu, nawet dobrze się bawię, więc zacząłem od "Królewskiego Dworu" czyli wykańczania bohaterów i generałów mojej armii, a dziś nawet zacząłem wykańczać ciężkie wsparcie, czyli - heavy locust destroyery. Necroni są bardzo wdzięczną i prostą armią do malowania, mają świetny klimat, więc na razie jestem bardzo zadowolony z podjętych decyzji. Częściej ostatnio wrzucam też zdjęcia na Instagrama niż na bloga, bo łatwiej i wygodniej, ale nie zamierzam jeszcze rezygnować z bloga - tutaj jak mam ochotę mogę wrzucić realcje z sesji rpg. Tak, że blog mimo mniejszej aktywności, będzie wisiał, a ja co jakiś czas wrzucę postępy z malowania armii i oczywiście grania :).



poniedziałek, 2 sierpnia 2021

Death Guard - Blight Lords WiP - kolejny post motywacyjny.

Powoli, ale nieustępliwie do przodu. Malowanie tej armii w moim wykonaniu jest zgoden z jej doktryną wojenną ;). Pierwsze kontrasty w mojej ręce, następnie ich rozjaśnianie. Jeszcz jedno punktowe przyciemnianie i wyciągnięcie białym - jeśli chodzi o zbroję. Po za tym szczegóły szczególiki w postaci nowotworowych narośli, rogów, ropni itp. 
Ostatnio sporo takich szczątkowych postów zamiast konkretów, ale świetnie sprawdzają się jako takie zastrzyki motywacji, dzięki którym wolne chwile zamiast przed netflixem spędzam przy hobby :).


wtorek, 20 lipca 2021

Death Guard, post samomotywujący.

Nawiązując do ostatniego posta, prace nad armią trwają swoim leniwym nurglowym tempem ;). Postanowiłem jednak zmotywować samego siebie wrzucając zdjęcie WiP, tego nad czym aktualnie pracuje, żeby przyśpieszyć mizianie farbą. Tak, że na zdjęciu Blight Lords, Lord of Contagion i skonwertowany z championa plagusów Malignant Plague Caster. Właśnie siadam sprawić, żeby byli mniej WiP, pozdro ;)

wtorek, 6 lipca 2021

Death Guard kolejne podejście do WH40k.

Za namową kolegi, zaczynam kolejne podejście do WH40k. Mam z tą grą problem, ponieważ uwielbiam klimat i fluff, ale nie koniecznie zasady i środowisko graczy turniejowych. Zagrałem jednak grę na 500pkt korzystające w dużej mierze z modeli kupionych przy okazji zbierania drużyny do Kill Teama. Zasady 9ed. oraz kodeks DG do których od dawna mnie ciągnie jeśli mowa o "tych złych", wciągnęły mnie w końcu w pułapkę armia do czterdziestki ;). Zamierzam skonwertować trochę modeli zwykłych marines które zalegają na półkach w tym termosów od DA, oraz drednaughta który zmieni się w Hellbruta :). Póki co konwertowanie i malowanie sprawia sporo frajdy może więc uda się przynajmniej 1,5k punktów wystawić maznietych farbą, trzymajcie kciuki ;).

czwartek, 28 stycznia 2021

Dark Heresy 2ed. - Kampania Obrońcy Askellonu. - druga sesja.

Wyjątkowo post pisany świeżo po sesji. Wyjątkowo post pisany świeżo po sesji. Postacie graczy spędziły pierwszą dobę na powierzchni Księżyca w dalszym ciągu unikając kontaktu z kolonistami. Kherbol Adeptus Mechanicus wraz z pilotem skupili się na przeszukiwaniu hałd złomu w poszukiwaniu części przydatnych do naprawy silnika. Psionik oraz zbrojne ramie inkwizycji w postaci Lazarusa i Alianah na przemiennie patrolowało okolicę i zabezpieczało perymetr wokół statku. Przed odpoczynkiem Kherbol z Dalanem z pomocą zdobycznego łazika przywieźli zdemontowany silnik z wraku statku tej samej klasy co „Verone”, montaż musiał poczekać do następnego dnia. W trakcie odpoczynku każdą z postaci dręczyły koszmary dotyczące rozrywania szarpania i bluźnierczych monstrów z poza rzeczywistości. Jedyne Titus Psionik śnił o tym, że jest przedstawicielem obcej rasy, który buduje swój własny grobowiec, następnie w poczucie nadchodzącej zagłady spoczywa w nim oczekując na śmierć. Wszyscy obudzili się zmęczeni i z kompulsywną potrzebą stworzenia rzeźb, które w jakiś sposób oddałyby istotę sennych doświadczeń. Kherbol z pilotem wrócili do naprawy „Verone”, natomiast Alianth w trakcie patrolowania okolicy natknęła się na Deana, młodego mieszkańca kolonii który wymknął się, aby na własną rękę podjąć negocjacje z rozbitkami. Rozmowy, a w zasadzie przesłuchania Deana podjął się Titus. Z relacji młodzieńca przedstawiał się ponury obraz kolonii ocaleńców z „Wiecznego Despoty”, która przybrała nazwę „Wieczny Żebrak”. Kolonią zarządzała autorytarnie Malta, chodź wśród młodzieży urodzonej już na powierzchni Księżyca rodził się bunt przeciw jej decyzjom. Dean chciał, aby nowo przybyli dołączyli do kolonii i przekonali Maltę, że jedyną przyszłością dla kolonii jest przeprowadzka na planetę, był żywo zainteresowany czy „Verone” jest zdolny do loty i czy dałby radę przetransportować mieszkańców kolonii na powierzchnię planety. W opisie zwyczajów kolonistów bohaterów zszokowała jedna sprawa. Sam Dean i jak się okazuje każdy z mieszkańców księżycowej kolonii w ramach uczczenia ojców założycieli – oddaje część swojego ciała, która używana jest następnie w rytualnym posiłku, który symbolizuje jedność i gotowość do poświęceń dla dobra wspólnego wszystkich kolonistów. Po krótkiej naradzie akolici doszli do wniosku, że nie zamierzają bratać się z kolonistami, przekonali Deana żeby razem z nimi udał się na powierzchnie planety. Wracając w jednym kawałku, udowodni Malcie, że miał racje. Następne półtorej doby drużyna spędziła na naprawie statku oraz radzeniu sobie z narastającym zmęczeniem. W trakcie diagnostyki okazało się, że system podtrzymywania życia również uległ uszkodzeniu w trakcie twardego lądowania, jeśli nie wymienią uszkodzonych elementów, nie będą w stanie dotrzeć do punktu odbioru przez okręt międzygwiezdny. Obciążenie psychiczne powstało w wyniku powracających koszmarów, w czasie wolnym od obowiązków szukali materiałów z których tworzyli makabryczne rzeźby, co przynosiło ulgę. W końcu trzeciego dnia udało im się wystartować, podróż na planetę zajęła trzy dni i przebiegała bez większych przeszkód, co najważniejsze skończyły się koszmary. Niestety system podtrzymywania życia dalej szwankował, ale postanowili najpierw znaleźć agenta, a potem zająć się naprawą systemu, który według prognoz jeszcze przez następne dwa tygodnie powinien wypełniać swoje zadanie w wystarczającym stopniu. Z lotu ptaka mogli podziwiać budzący grozę krajobraz płaskowyżu, który opierał się o brzeg oceanu. Z góry teren wydawał się spokojny, nie zauważyli aktywności fauny czy ocalałych z katastrofy „Cadmastu”, za to przykuwała uwagę monstralna nekropolia wzniesiona prawdopodobnie przez obcą cywilizację. Kilka chwil po lądowaniu okazało się, że wyniszczone brakiem odpowiednich składników odżywczych i znające tylko księżycową grawitacje ciało Deana nie wytrzymało warunków planetarnych. Chłopak łapał powietrze niczym ryba wyciągnięta z wody, leżąc bez radnie przygwożdżony siłą grawitacji do podłoża, Titus zdecydował się skrócić jego męki strzałem w potylice. Po tym, drużyna podzieliła się na dwie grupy – pilot i Lazarus zostali pilnować „Verone”, reszta grupy ruszyła na poszukiwanie Victora Bradlee. Marszem pokonali około 20km w tym w brawurowy sposób radząc sobie z niebezpiecznym urwiskiem. Pod koniec dnia doszli do kolejnego urwiska, poniżej którego widniała spiżowa wieża. Zmrok i zmęczenie skłoniły ich do zrezygnowania z prób pokonania przeszkody terenowej i rozbicia obozowiska. Tu zaczęły się problemy, najpierw usłyszeli krzyki gwardzisty, żywcem pożeranego przez latającego drapieżnika. Mimo, że udało im się zabić stworzenie, żołnierz skonał z rozszarpanym gardłem. Następnie psionik, próbując osłonić się tarczą kinetyczną na wypadek podobnego ataku dosłownie wyleciał w powietrze na 11m przy odgłosie głośnej eksplozji. Spadając potłukł sobie nogę, czym natychmiast zajął się Chirurgon Kherbol. Niestety hałas zwrócił uwagę mutantów przebywających w okolicy. Po chwili trójka bohaterów walczyła z piątką kreatur. Humanoidalne istoty ubrane były w łachmany, zamiast dłoni miały przypominającą bagno papkę z której wyłaniały się kościane wachlarze i żylaste macki, za sobą ciągnęły opończe powstałe ze skóry, która odpadła z pleców. Tylko pochodząca z dzikiego świata Aliantha nie zachowała zimnej krwi i posłała w szoku wszystkie wystrzelone pociski wysoko w powietrze ponad abominacjami. Titus, który ściągnął zagrożenie na głowę drużyny, celnym rzutem granatu odłamkowego odkupił swoją winę. Na ziemię spadł deszcz krwawych szczątków mutantów, a drużyna ruszyła znaleźć bezpieczne schronienie na resztę nocy. Tutaj zakończyliśmy spotkanie.

wtorek, 26 stycznia 2021

Dark Heresy 2ed. - Kampania Obrońcy Askellonu.

Tytułem wstępu kilka zdań biadolenia. Pandemia i tak zwane życie, posypało po raz kolejny regularne sesje RPG. O malowaniu i graniu w figurki nie wspominając (chociaż tutaj, pare modeli czeka na obfotografowanie i wrzucenie na bloga). Łukasz musiał zrezygnować z prowadzenia Słowian, więc w końcu z początkiem nowego roku, wróciłem do pomysłu prowadzenia Dark Heresy, wykorzystując opisywaną na blogu przygodę Martwa Planeta z sytemu Mothership. Koniec końców odświeżyłem sobie zasady DH 2ed przy czym doszedłem do wniosku, że za stary jestem na takie kobyły mechaniczne, odnośniki od strony do strony w celu doczytania kolejnej szczegółowej zasady, odbijają mi się czkawką, ale sentyment do WH40k i presja graczy zrobiła swoje i nie przesiadłem się na lżejszą mechanikę. Udało się stworzyć postacie graczom i tak mamy: Kherbola - Chirurgona z Adeptus Mechanicus, Titusa - licencjonowanego psionika, Lazarusa - byłego gwardziste ze świata kopca, Alianah - towarzyszka broni Lazarusa z dzikiego świata. Nasza grupa akolitów na usługach Lorda Inkwizytora Konrada Janke, wyruszyła na ściśle tajną misję ekstrakcji agenta lub danych które uzyskał dotyczących "Bezimiennego Syndykatu". Agent Graevan Blackwalker, wracał na spotkanie z Lordem Inkwizytorem na Juno (stolicę sektora) pod przykrywką zwykłego rekruta Gwardii Imperialnej - szeregowego Victora Bradlee. Kiedy okręt przewożący posiłki Astra Militarum, zniknął w okolicach świeżo skolonizowanego świata Moroia. Pobieżne dochodzenie inkwizycji wykazało, że w tym rejonie dochodzi do częstych awarii i zaginięć imperialnych okrętów podróżujących przez Immaterium. Z racji zagrożenia występującego w tym rejonie, jak i rozgłosu jakie wywołałoby wysłanie okrętu międzygwiezdnego do prowincjonalnego układu planetarnego, zdecydowano wysadzić akolitów na obrzeżach systemu Moroi w statku zdolnego do podróży międzyplanetarnych, symulując usterkę napędu między wymiarowego potężnego okrętu Astra Monitorum. Na pokładzie "Verone"agenci zbliżyli się do Moroi. Jak się okazało, wokół planety orbitowało ogromne cmentarzysko kosmicznych okrętów, próby bezpiecznego przedarcia się przez chmurę kosmicznego złomu skończyło się awaryjnym lądowaniem na Księżycu planety. Na księżycu akolici postanowili spróbować naprawić swój statek, przeszukując szczątki rozbitych okrętów i szukając części zamiennych. Doprowadziło ich to do spotkania niedoszłych kolonistów Moroi, których okręt 20 lat temu również rozbił się na Księżycu. Ocalali z "Wiecznego Despoty" zaproponowali drużynie dołączenie do ich kolonii. Jako, że słudzy Inkwizycji okazali wysoką nieufność, a spotkanie mogło skończyć się na wymianie ognia koloniści wycofali się, dając czas na podjęcie decyzji nowym przybyszom. Na tym skończyła się pierwsza sesja, gdzie w zasadzie głównie tworzyliśmy postacie i udało mi się "ustawić pionki na planszy", zobaczymy jutro jak potoczą się dalsze losy rozbitków i czy zdołają uciec z Martwej Planety.

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Hobby w czasach zarazy.

Sytuacja z szalejącą na świecie zarazą skomplikowała życie nas wszystkich na wielu poziomach i pod różnymi względami trzeba nauczyć sobie z nią radzić.
Jak się okazało w moim przypadku nawet szalejący wirus  w koronie to za mało, żeby siąść do malowania figurek, pewnie dlatego, że większość czasu spędzam w ręku z figurkami lego, lub Avengersów. Za to kiedy około 21:00 mam już czas dla siebie, nie mam najmniejszej ochoty na zabawę kolejnymi pacynkami.
Niestety spotkania RPG odwołaliśmy, a granie zdalne, przynajmniej na razie, nie przyjęło się.

Kontakt z hobby i aktywności mające na celu zachowanie zdrowia psychicznego realizuje przez nadrabianie zaległości w lekturach i przygotowywaniu pomysłów na kolejne kampanie RPG.
Oprócz zrecenzowanego Afterlife, zakupiłem w wersji papierowej kilka podręczników do rpg:

Savage Worlds Edycja Przygodowa
Bestie i Barbarzyńcy ( z resztą ostatnio nie taki łatwy do zdobycia)
Dark Heresy 2 ed. PL

Jestem fanem SW, które lubię za klimat pulp swoistą przeciwwagę dla grimdarku i Jesiennej Gawędy oraz łatwość wykorzystania w autorskich pomysłach. Mam pierwszą edycję, rozszerzenie o super bohaterach, oraz Evernight, zakupienie drugiej edycji i dodatku w klimatach Conana było naturalną koleją rzeczy.
Chłopaki z Bakerstreet prowadziłem na własnym eksperymencie 2k6, ale kiedy gang uciekł z miasta i teraz będzie więcej z westernu i Indiany Jonesa niż Ojca Chrzestnego gotowy bestiariusz, mechanika pościgów pojazdów itp. pozwolą skupić się na wymyślaniu samej fabuły, a nie potykać o ilość pancerza sterowca, więc na pewno jeśli wrócimy to tej historii to na mechanice SW.

DH za to pewnie dużo wcześniej zostanie wykorzystane, od jakiegoś czasu, ktoś rzuci "fajnie byłoby w końcu pograć w wh40k, tak że aktualnie ten podręcznik studiuje i powoli konstruuje postać Inkwizytora, który będzie wysyłał swoich akolitów na misje tropienia herezji.


Oprócz erpegów postanowiłem w końcu uzupełnić domową biblioteczkę o przygody jednego z moich ulubionych komiksowych bohaterów, czyli Hellboya. Do tej pory zakupiłem tom pierwszy  i drugi. Czytając  łapię inspirację do kolejnych NPCów i przeciwników w nadchodzących sesjach.

Mam nadzieję, że w też wykorzystujecie okoliczności w najlepszy możliwy sposób i nie poddajecie się marazmowi, zdrowia życzę:).

sobota, 21 grudnia 2019

Kill Team - Deathguard.

Mimo, że ostatnio bardzo mało poświęcam czasu figurkom, udało mi się rozegrać kilka gier w KT, oraz zacząć malowanie nowego teamu. Tym razem na tapecie chaos i plagusy Nurgla.
Zazwyczaj unikałem chaosu w grach około warhammerowych, ale malowanie tych modeli sprawiło mi masę frajdy, na pewno nie będą to ostatni wyznawcy Papy w moim wydaniu :).
Malując marinsów, chciałem zachować oryginalą kolorystykę Deathguardu z przed Herezji Horusa, jednocześnie odpowiednio "upiększając" je piętnem aktualnego patrona legionu.







środa, 8 sierpnia 2018

Deathwatch Kill Team - WiP.

Dalsza część zabawy z Deathwatch, tym razem posklejałem ekipę do Kill Team, rączki zmagnesowane, więc będzie możliwość wymiany uzbrojenia. Imiona nadane przez internetowy generator. Veteran z Royal Hawks w pierwszej koncepcji rozpiski miał być Black Shieldem złożonym pod walkę wręcz, ale jako że zmienił mi się pomysł na drużynę, stworzyłem sobie Royal Hawków jako sukcesorów Dark Angels, dzięki czemu zakapturzony łebek ma swoje uzasadnienie no i aż żal byłoby w Kill Teamie Deathwatch nie wrzucić przynajmniej jednego homebrew chapteru astartes. Modele przygotowane, teraz jeszcze trzeba rozegrać pierwszą rozgrywkę :).


 
Grexus Tibio - veteran sergeant,  Blood Angels

 
Drasius Beriar - veteran gunner  heavy specialsit, Imperial Fists

Carssir Morerro -veteran sniper specialist Raven Guard 

 
Aurtes Ortaris - veteran communication specialist, Silver Skulls

  
Zuriel Modes - veteran, Crimson Talons

Kaldelan Andros - veteran, Royal Hawks