Erpegowepiekielko ogłosiło konkurs na opis kosmicznego wraku, gdzie można wygrać egzemplarz Martwej Planety, postanowiłem wziąć w nim udział, bardziej dla sportu i dlatego że wpadł mi do głowy pomysł - poderek już mam. Wprawdzie nie udało się wygrać, ale może i tak wam się spodoba. Nie przedłużając, o to mój kosmiczny wrak 1800 znaków ze spacjami zgodnie z regulaminem:
„Sen Łazarza” – opuszczony statek z uszkodzonym napędem, który można znaleźć w pobliżu dowolnej strefy konfliktu zbrojnego. Statek to autonomiczny kompleks szpitalny, wyspecjalizowany w leczeniu i przywracaniu sprawności bojowej rannym żołnierzom, zarządzany przez A. I. - Lazarus.
Posiada trzy pokłady medyczne, oraz pokład techniczny, na którym znajduje się: maszynownia, systemy podtrzymywania życia i jednostka centralna sztucznej inteligencji. Przy pełnym obłożeniu na pokładzie mogło być leczonych 950 pacjentów. Śluza dokująca znajduje się na pierwszym pokładzie (liczone od dołu), prowadzi do izby przyjęć obsługiwanej przez medboty. Są tu głównie sale zabiegowe, laboratoria, magazyny z lekami, protezami itp. Na drugim i trzecim pokładzie znajdują się sale pacjentów, na drugim dla leżących i w ciężkim stanie – spora ilość medbotów. Na trzecim dla rekonwalescentów, są tu też pomieszczenia rehabilitacyjne, kambuz, kilka medbotów. Czwarty pokład dostępny jest tylko dla upoważnionych, kilkanaście uzbrojonych defbotów atakujących nieautoryzowanych intruzów, systemy podtrzymywania życia, uszkodzona jednostka centralna A.I.
i maszynownia. Pomiędzy pokładami przemieszczają się obszerne windy. Na całym statku znajduje się około 90 aktywnych medbotów.
W wyniku uszkodzenia jednostki centralnej Lazarus oszalał. Kilkuset pacjentów zginęło w mękach, w trakcie chaotycznych zabiegów cyborgizacji. Załoga, która zdecyduje się eksplorować wnętrze „Snu Łazarza”, ma szansę zaopatrzyć się w najwyższej jakości sprzęt medyczny, leki i cyberprotezy. Na drodze stoi Lazarus oraz podległe mu med i defboty.
A.I. wykorzysta swoje zasoby w celu realizacji dwóch głównych zadań. Najważniejszy to ochrona jednostki centralnej, następny to przyjmowanie i „leczenie” wszystkich przybyłych na pokład.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Black Monk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Black Monk. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 13 sierpnia 2020
czwartek, 30 lipca 2020
Mothership RPG i Martwa Planeta - pierwsze wrażenie.
W ramach trwającej zajawki na
poznawanie nowych RPG postanowiłem zaopatrzyć się w Mothership w przedsprzedaży w wydawnictwie Black Monk.
![]() |
Od razu piszę, że to najlepiej wydane 44,80 złotego w moim życiu. Podręcznik plus kampania w śmiesznej cenie.
Wrażenia z czytani i przeglądania w kilku słowach- cieniutkie książeczki, które pewnie szybko będą się zużywać. Sam układ tekstu i podanych informacji bardzo przypadł mi do gustu. Na czterdziestu kilku stronach udało się upchnąć maksimum informacji w czytelny i przystępny sposób. Grafiki to bazgroły twórcy, ale oddają niepokojący klimat horroru w kosmosie.
Wertowanie w trakcie pierwszej sesji nie sprawiało problemów i bez utraty płynności rozgrywki odnajdywałem potrzebne informacje.
To o czym jest Mothership? Jak przeczytacie na okładce, jest to sci-fi horror rpg, mocno inspirowany takimi filmami jak Obcy czy Horyzont Zdarzeń. Podstawowy podręcznik to praktycznie same mechaniczne mięso - tworzenie postaci, statków kosmicznych, zasady walki itp. Nie ma tu opisów świata, potworów, ras itp. Jest to typowy staro szkolny erpeg, oparty o procentowe rzuty, posiada sporo tabelek, a mechanika jest wysoce śmiertelna. Postacie graczy często będą oblewać testy i jeśli nie zginą w walce, to wykończy ich stres i szaleństwo, taka Jesienna Gawęda w kosmosie :). Nie jest to mój ulubiony styl grania, ale w klimatach horroru zrozumiały.
Gdybym kupił tylko podręcznik, pewnie bym przejrzał, może poprowadził i doszedł do wniosku, że jest to fajna ciekawostka, ale mało grywalna. Dopiero połączenie podręcznika z dodatkami pokazuje serce tego systemu. Martwa Planeta to tak naprawdę opis lokacji - tytułowej Martwej Planety i jej otoczenia w postaci orbitujących wokół niej wraków i księżyca z opisaną historią kilku grup podróżników, którzy podobnie jak gracze wbrew własnej woli znaleźli się w tym niegościnnym miejscu. Nie będę opisywał samej fabuły, ale jest interesująca i gracze mogą się poczuć jak bohaterowie wyżej wspomnianych filmów.
Co najbardziej urzekło mnie zarówno w dodatku jak i w podręczniku to to, że oba są stworzone do modyfikowania i rozbierania na części. Nie podoba ci się jakiś element? Możesz pominąć i się świetnie bawić, albo wybrać co ci pasuje i zagrać w zupełnie innym systemie.
W jednostrzałówce którą poprowadziłem, gracze, lecąc przykładowym statkiem z podręcznika głównego, który ochrzcili, używając generatora nazw "Duncan Mariner Delta" (tworzenie własnego statku to zajęcie na kilka godzin dla laika), w wyniku awarii napędu nadprzestrzennego znaleźli się na orbicie Martwej Planety.
Skanery wykryły praktycznie nienaruszony, lecz niedający oznak życia statek Alexis. Postanowili dokonać eksploracji i szabrować elementy niezbędne, aby ruszyć w dalszą podróż. Okazało się, że Alexis to statek badawczy - którego załoga prowadziła prace archeologiczne, w ładowni oprócz niezbędnych do tego narzędzi znaleźli tajemniczy artefakt przypominający bramę ułożoną z nieludzkich ciał, wokół niego ciała członków załogi Alexis.
Następnie przez cały wieczór naszego grania radośnie biegali po korytarzach, walcząc ze zmarniałymi (obce byty powiązane z artefaktem) i odkrywając, co się wydarzyło na Alexis. Sesja zakończyła się epicką walką z bosem. W wyniku przygotowanej pułapki udało się graczom wysadzić zarówno bluźnierczy artefakt jak i Alfę Zmarniałych, niestety wybuch spowodował wyrwanie drzwi ładowni, w której toczyła się walka, w wyniku czego szczątki artefaktu, Alfy oraz dwóch z trzech graczy wylądowały w zimnej kosmicznej pustce.
Podsumowując, wszyscy bawiliśmy się wyśmienicie nawet jeśli nie było atmosfery kosmicznej grozy, to na pewno graczom towarzyszyło silne napięcie i stres (pozytywny) związany z tym czy ich postacie nie zginą lub nie popadną w szaleństwo.
Niestety wszyscy mieliśmy wrażenie, że przy bardziej skomplikowanych/ taktycznych deklaracjach graczy w trakcie walki - mechanika przeszkadzała. Na przykład gracz deklaruje, że wywala cały magazynek karabinu maszynowego w korytarzu pełnym obcych - nie ma zasad innych niż oddawanie strzałów do pojedynczego celu - jasne na poczekaniu wymyśliliśmy łatkę, ale jest to jedna z wielu dziur w sytuacji przecież dosyć typowej. Sama walka też dłużyła się nie potrzebnie przez syndrom "przepychanek przedszkolaków" każdy macha łapami nikt nie trafia. Kiedy nakładałem kary i przewagi do rzutów, zgodnie z wytycznymi z podręcznika często okazywało się, że postacie mimo przeszkolenia i specjalizacji w danej dziedzinie oraz naprawdę rozsądnych i ciekawych deklaracji graczy są absurdalnie niekompetentne. Im dalej w las, tym bardziej odchodziłem od tego co w podręczniku, żeby walki były dynamiczniejsze, a rozsądne i ciekawe deklaracje nagradzane.
Podsumowując, z zakupu jestem bardzo zadowolony, na pewno zastosuje się do rady pierwszego akapitu Martwej Planety - "Kanibalizuj go. Rozbierz na kawałki." Tabelki generowania wraków statku, eksplorowania pomieszczeń, fabuła lokalizacje itp. będą używane, ale albo na mechanice Savage Worlds, albo grając w Dark Heresy - tutaj konwersja powinna być o tyle łatwiejsza, że testy też są na k100.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
